I dalej niezmiennie – dzień dobry! Moi drodzy jak tam życie płynie? Jak ten kwiecień? W ostatnim wpisie się żaliłem, że przeplata, ale widzę, że jest ciut lepiej, ale zimniej. Przynajmniej nie pada. A ja Wam chciałem opowiedzieć o książce, którą przeczytałem w GRUDNIU 2019 roku. I wiecie co musiałem zrobić – przeczytać ją ponownie, bo nic, ale to nic nie pamiętałem! Wiem, że to może zostać uznane za stratę czasu, ale kurczę naprawdę się zirytowałem sam na siebie. Bo jak można NIC, nie pamiętać.

Nie czytałem wcześniej pana Drake’a wiem, że pisze military s-f i to widać. A po książce z tak paskudną okładką nie spodziewałem się żadnych fajerwerków (i ich widocznie nie było skoro moja pamięć ją skutecznie usunęła). Na szczęście w trakcie czytania proces przypominania ruszył. I udało się w miarę szybko i sprawnie odświeżyć treść.

Wspomniałem, że nie spodziewałem się niczego wspaniałego, wręcz przeciwnie sądziłem, że książka, będzie gniotem. Ale tak nie było.
Dostałem całkiem dynamiczną historię o komisarzu Hansenie, który na polecenie Konsensusu (tysiąc dwieście planet skupionych pod jego władzą) ma za zadanie zbadać dlaczego ktoś „zniknął” całą planetę i żadne misje zwiadowcze i floty wysyłane przez Konsensus nie wracają. Ot taki Trójkąt Bermudzki kosmosu.

Trafia na tytułowy świat Northa, gdzie w sztafażu wikińskiej cywilizacji wojownicy napierdzielają się w egzoszkieletach (pancerzach), a kowale naprawiają je siłą woli. Hansen stopniowo wprowadza zmiany w sposobie walki egzo-wikingów, aby z totalnie bezsensownej rzezi zmienić wojnę w mniej bezsensowną rzeź (jakby to było możliwe).

Ogólnie książka całkiem na plus. Dynamiczna, z kilkoma ciekawymi pomysłami. W miarę prosta historia, a fabuła może się wykłada przy próbach wyjaśnienia jak działa Matryca, ale i tak nie jest źle. Gdyby nie to, że jej nie pamiętałem to polecałbym ją w stu procentach dla fanów naparzanki, ale nie takiej kosmicznej. Fajny z tego mógłby być film albo serial.


DobraFanfikcja
charliethelibrarian