Dobrego dzionka! Bez początkowego wpisu, bo ruscy wciąż zajmują nie swój dom, ale jakoś tak mam nadzieję, że ta zima będzie dobrym przełomem. Jedziemy z książką!
Będzie krótko o krótkiej książce, która może nieść pociechę w chwilach zwątpienia i słabości. Przynajmniej ja ją tak odbieram. Książka została zgarnięta od czytelniczki, która ją bardzo zachwalała. I nie powiem – książka ma swój urok – na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się ilustracje. One sprawiają, że książka jest klimatyczna, oniryczna.
Pierwsze skojarzenia to „Mały książę” i „Kubuś Puchatek”, ot zbiór mądrości życiowych, które są jak najbardziej prawdziwe i piękne. Ale skondensowane strona po stronie w jednym tomie (nie czuję, że rymuję) mocno tracą na ciężarze, bo jest ich po prostu za dużo.
Czytając miałem wrażenie jakbym skrolował tablicę z głębokimi mądrościami i sentencjami. Niemniej to była bardzo dobra lektura. Wzruszająca i mocno poruszająca. Na pewno z przesłaniem. I fajnie pewnie to wybrzmiewa, jak czytają to sobie rodzice z dzieciakami.
Tylko dla mnie – pana w średnim wieku to już nie to. Za późno :) Niemniej polecam – książka jest pięknie i bardzo starannie wydana. Bardzo przyjemnie się ją przegląda i czyta.





