Cześć! Zacznę od tego, że książka, o której krótko Wam dzisiaj opowiem bazuje na prawdziwych wydarzeniach. Na morderstwie popełnionym ponad sto lat temu w Fall River. Dwie siostry, ojciec i macocha. Ktoś morduje ojca i macochę. W sposób brutalny, okrutny. Wielokrotnie zadając ciosy siekierą. Swego czasu to była bardzo głośna sprawa, a wciąż co jakiś czas wypływa w amerykańskich mediach. Głównie za sprawą procesu, który nastąpił po morderstwie oraz wyroku, który zapadł. Historia ta jest mocno osadzona w amerykańskiej popkulturze. Nakręcili kilka filmów na ten temat.

Tu najnowszy film o Lizzie!

Autorka tworzy własną wizję rodziny Bordenów. Ich wzajemnych relacji (które do najzdrowszych nie należą), a także innych osób, które należały do kręgu rodziny i znajomych. Dość ciekawie podsuwa różnego rodzaju wskazówki i ślady, któż to mógłby chcieć śmierci pana Bordena i pani Borden (zwłaszcza postać psychopaty Benjamina – tak ja go przynajmniej odbieram, służącej czy też wuja). Okazuje się, że tak na dobrą sprawę każdy mógłby tej śmierci chcieć.

Tak wyglądała Lizzie Borden w roku 1889. Dzisiejszy wpis będzie okraszony kilkoma prawdziwymi zdjęciami z tamtych wydarzeń. Aha jeśli chcecie więcej zajrzyjcie tutaj: http://www.crimearchives.net/1893_borden/html/images.html

Książka jest napisana w sposób troszkę dziwny. Ciężko mi to wytłumaczyć – na pewno nie ma klimatu, który wciąga i pragniemy się dowiedzieć co też się podzieje dalej albo podziało. Ma za to klimat mocno naturalistyczny, autorce udało się oddać wrażenia cielesne związane z różnymi fizjologicznymi zachowaniami ludzi w taki sposób, że ciarki przechodziły. (Motyw nieświeżej zupy, tarcia zębów o zęby czy też swędzącej skóry). To wszystko było napisane w mocno sugestywny sposób. Ale taki, że aż człeka wzdragało. To jest moim zdaniem najmocniejsza strona książki.

Abby Borden. Według źródła autentyczne zdjęcie z domu Bordenów. http://www.crimearchives.net/1893_borden/html/images.html

Ogólnie historia (poza mdłościami) nie wywołała żadnych emocji u mnie. Nic nie zaskoczyło. Ani opisy wzajemnych krzywd, które sobie rodzina wyrządza. Despotyczny ojciec, Lizzie (młodsza siostra), która wykorzystuje ojca, Emma starsza siostra, która nienawidzi młodszej za to, że Lizzie ma wszystko i tak dalej i tak dalej. Rodzina jak rodzina (kiepski żart wiem), ale naprawdę uważam, że autorka przedobrzyła z tymi niedopowiedzeniami, z tym emocjonalnym pisaniem i w zasadzie nie wiem czy chciała napisać kryminał, horror czy też powieść psychologiczną. I nie miałbym nic przeciwko gdyby udało się jej to wszystko zgrabnie wymieszać. Niestety moim zdaniem autorce nie wyszedł ten miks.

Dom Bordenów. XIX wiek. http://www.crimearchives.net/1893_borden/html/images.html

Był jak ta zupa, od której wszyscy w domu Bordenów chorowali… Ja po książce Pani Schmidt nie chorowałem (na szczęście czytało się szybko), ale jakiś taki niesmak pozostał. Osobiście nie polecam.

Trochę makabryczne, ale to są czaszki Andrew i Abby Bordenów.

P. S. Dom, w którym doszło do morderstwa stoi nadal. Został odrestaurowany i można w nim spędzić noc. Podobno jest wielką atrakcją turystyczną wśród miłośników zbrodni, duchów i tak dalej. Jeśli chcecie sobie nocleg zarezerwować można to zrobić pod tym linkiem:
https://lizzie-borden.com/

Comments (3)

  1. Odpowiedz

    Sięgnęłam po ten tytuł, bo książkę napisała bibliotekarka. Jednak ten naturalistyczny styl sprawił, że szybko odłożyłam książkę na półkę. Czułam się jakoś nieswojo podczas czytania, trochę jak we śnie w którym ściany pokoju się zmniejszają… Brrrr…

  2. Odpowiedz

    Szkoda, że tak to wygląda… W takich książkach szukam raczej innych wrażeń niż te wywołane zbyt naturalistycznymi opisami. Mdłościom mówię zdecydowane nie;)

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.