Środek do osiągnienia szczęścia…

Tytuł wpisu jaki jest każdy widzi. Nie ma tutaj błędu mego. Zresztą zobaczycie sami.

Tak chciałem refleksyjnie, bo to wakacje praktycznie za nami. Pogoda, choć piękna niesie ze sobą już oddech jesieni, oby tej złotej polskiej.

Miło spędziliście wakacyjny czas? Czy osiągnęliście choć przez chwilę ten stan, za którym wszyscy tak gonią całe życie?

Szczęście?

Ja powiem tyle, że były to najlepsze wakacje w moim życiu. A wakacji już trochę przeżyłem:D

I choć spłukany jestem jak rząd Grecji (z tymże nie mam co liczyć na miliardy euro “pożyczki” na wieczne nieoddanie, ba nawet na złotówkę pożyczki!) jestem zadowolony i szczęśliwy.

Powodem, dla którego robię tutaj takie osobiste wycieczki jest jedno hasło, znalezione w “Kalendarzu powszechnym na rok 1822” bodajże, (jak zwykle zapominam sprawdzić dokładniej!). Bez zbytniego ględzenia oto ono (to hasło znaczy się):

www.charliethelibrarian.wordpress.com

A Wy, który środek, drogę wybierzecie?

Wakacje jeszcze trwają, więc korzystajcie z nich w pełni:) Pozdrawiam serdecznie:)

5 thoughts on “Środek do osiągnienia szczęścia…

  1. Widzę, że jak na razie mnożenie sposobów dominuje:) Mnie też, raczej znacznie bliżej do tego środka osiągnienia szczęścia:)

  2. U mnie działa cenzura wewnętrzna, która sama z siebie ogranicza me żądze :) co ma ten skutek, że częsciej jestem szczęśliwa niż nieszczęśliwa…
    A zresztą, czyż Człowiek Który Czyta może być nieszczęśliwy? Wszak nigdy nie zabraknie mu strawy :)

  3. Podobno “Każdy jest szczęśliwy na tyle, na ile się za takiego uważa” [Seneka]. Najgorsze to porównywać się z innymi, którzy, naszym zdaniem, mają o wiele lepiej. A co do pytania, to chyba dotąd raczej ograniczałam, teraz staram się tę drogę połączyć z pomnażaniem:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook