Gdy piszę te słowa trwa żenujące przedstawienie w Sejmie i w Senacie. A my wciąż nie wiemy czy będziemy głosować. Ale ja nie o tym. Ja o książce, którą byłem czytałem na początku tej całej pandemii. Tylko dopiero teraz się zebrałem o tym żeby coś napisać. [EDIT] Post pisany co prawda przed niby wyborami, ale jak się możecie domyślać żenujące przedstawienie trwa dalej.

Wrocławski uniwersytet. Czy widzicie zombiaki? Źródło: https://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/show-content/publication/edition/27365?id=27365

Roberta J. Szmidta nie muszę czytelnikom tego bloga przedstawiać. Czytałem i pisałem o tym autorze wielokrotnie. Nic więc dziwnego, że powieść o zombiakach we Wrocławiu miałem w planach od dawna. Zwłaszcza, że temat żywych trupów lubię. Przecież my też jesteśmy chodzącymi żywymi trupami tylko po prostu nie wiemy kiedy zakończy się nasz żywot (średnio optymistycznie to zabrzmiało).

Wrocław plac Królewski. Ciekawe czy ktoś jeszcze żyje z tych osób. Źródło: https://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/show-content/publication/edition/27949?id=27949

Ta grubaśna książka to zapis AUTENTYCZNYCH (żarcik) wydarzeń z Wrocławia 1963, w którym wybuchła epidemia ospy, a w książce epidemia ospy przeradza się w coś znacznie gorszego, bo nagle martwi stają się żywi i bardzo żarłoczni. Szmidt bez pardonu i z całkiem dobrym wyczuciem czasów o jakich przyszło mu pisać opisuje walkę MO, ZOMO, KBW i wojska ludowego z monstrami łaknącymi ludzkiego żywego mięcha.

Plac Solny. Przedwojenny Wrocław. Gdzie te zombiaki się pytam! Źródło: https://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/show-content/publication/edition/28305?id=28305

Czytało mi się to świetnie, podobał się brak sentymentów, który sprawiał, że niestety większa część bohaterów przewijających się na kartach powieści została pożarta (wybaczcie spojler) albo dołączyła do grona nieumarłych. Natomiast minus za brak wyjaśnienia dlaczego i skąd ci nieumarli wstali i po co. To wygląda na robotę Szatana albo Boga. Jakkolwiek brzmi to absurdalnie to wolałbym jakiegoś wirusa, a nie tajemniczą siłę, która jest praktycznie nie do pokonania.

Znów plac Solny, pierzeja północna. Zwróćcie uwagę na parking dla rowerów i reklamę C&A na słupie. Zombiaków brak. Źródło: https://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/show-content/publication/edition/27800?id=27800

Ciekawe też było czytanie o śmierci ludzi, których ZNAŁEM, bo była taka akcja, że Pan Robert wybrał sobie rzeczywiste osoby o prawdziwych imionach i nazwiskach. I szalenie interesujące było odnajdować znajomych, którzy ginęli często w strasznych okolicznościach przyrody.

Rynek Główny we Wrocławiu. Zombiaków brak. Źródło: https://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/show-content/publication/edition/28675?id=28675

Ogólnie wbrew pozorom lektura bardzo odprężająca, bo zagrożenie teoretyczne, a nie to co za oknem. Polecam fanom klimatu, bo dynamicznie, bo krwawo i wbrew pozorom dość realistycznie napisana powieść.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.