Mira Grant “Feed” (“Przegląd końca świata. Feed”)

Sierżant, który już dawno powinien przejść na emeryturę:) Źródło: https://flic.kr/p/9uXWJi

Sierżant, który już dawno powinien przejść na emeryturę:) Źródło: https://flic.kr/p/9uXWJi

Czasem moi drodzy z książkami jest tak, że na pierwszy rzut oka i pierwsze czytanko wydają się być bardzo w porządku, super cacy i w ogóle wspaniale, ale w trakcie owego czytanka okazuje się, że jednak coś jest nie w porządku. Coś uwiera i pod piękną lakierowaną warstwą tekstu, któremu absolutnie nie ma się nic do zarzucania (przynajmniej tak się wydaje), wygląda coś dziwnego i sztucznego.

Zombie i klaun w jednym. Zaiste niezła kumulacja lęków i strachów... Źródło: https://flic.kr/p/dq9GQF

Zombie i klaun w jednym. Zaiste niezła kumulacja lęków i strachów… Źródło: https://flic.kr/p/dq9GQF

Feed teoretycznie mógł się stać moją ulubioną książką. Klimaty żywych trupów, wojny z nimi, heroizmu jednostek i całych społeczeństw w zwalczaniu tej zarazy to coś co lubię i chętnie łykam. Niestety Feed nie stał się moją ulubioną książką, a powodów było kilka i postaram się wyjaśnić dlaczego, chociaż sam do końca nie jestem pewien co mnie w tej książce uwiera.

Feed to opis Ameryki, dwadzieścia lat po tym jak martwi powstali i zaczęli zżerać żywych. Powstanie martwych zostało opanowane, chociaż nie bez olbrzymich ofiar i wyrzeczeń. Społeczeństwo Stanów Zjednoczonych Anno Domini 2039 sporo różni się od tego 2014 (nawiasem mówiąc to latem 2014 roku według książki wypuszczono wirusa, który zmutował i stał się przekleństwem ludzkości, dobrze, że dzisiaj jest pierwszy dzień jesieni – zagłada nam nie grozi).  Stany stały się  krajem, w którym ludzie boją się większych zgromadzeń, nie wychodzą z domów i wydają fortunę na nowoczesne środki zabezpieczające ich domy i posesje. Jedynym źródłem kontaktu ze światem jest Sieć, a jej rdzeniem są blogerzy, którzy wychodzą na zewnątrz i pokazują ludziom “prawdziwy świat”.

Takie znaki na pewno pojawiają się w świecie Feed. Źródło: https://flic.kr/p/6oTf3D

Takie znaki na pewno pojawiają się w świecie Feed. Źródło: https://flic.kr/p/6oTf3D

Autorka włożyła wiele pracy (to widać) w uzasadnianie dlaczego ludzie żyją w ten sposób, czym jest wirus, jak z nim walczyć i tak dalej i tak dalej. I na pierwszy rzut oka wszystko się trzyma kupy, ale gdy tak przyjrzymy się bliżej to już nie jest tak wesoło, przynajmniej moim zdaniem. Jeśli większość ludzi siedzi w domach to kto im buduje te maszyny? Jak wygląda reszta świata? Chińczycy dalej produkują? Co chwila główna bohaterka wspomina o najnowocześniejszym sprzęcie, kolejnych generacjach kamerek i tak dalej, i tak dalej. Kto im to robi? Roboty? To może roboty wysłać do walki z zombiakami i kurde będzie po sprawie. Autorka maluje obraz uciążliwych kontroli, testów krwi, zmywania całego ciała silnymi środkami czyszczącymi i tak w koło Macieju. Zagrożenie jest ogromne i wirus tylko czyha, by się uaktywnić i środki ostrożności olbrzymie trzeba przedsięwziąć. A gdy przychodzi co do czego to głównym bohaterom udaje się wyjść cało z każdej opresji. A wszystko miało być takie niebezpieczne i praktycznie nie do przejścia.

Głosuj na Republikanów! Może będzie jakiś mózgowiec! Źródło: https://flic.kr/p/4XrDYP

Głosuj na Republikanów! Może będzie jakiś mózgowiec! Źródło: https://flic.kr/p/4XrDYP

Feed to tak naprawę thriller polityczny z zombiakami w tle, a to mi się nie spodobało. Co mnie interesują jakieś przepychanki wśród kandydatów na fotel prezydenta? Długaśne wywody o prawnych aktach sankcjonujących różnego rodzaju precedensy i to, że bloger, który ma wyjść do strefy zakażonej musi mieć pozwolenie numer taki to i taki. Ja rozumiem, że to wszystko miało uwiarygodnić fabułę, nadać jej rys realności i osadzić ją w określonej rzeczywistości. Ale szczerze mówiąc bardziej mnie to irytowało niż interesowało. Nie czułem żadnego zagrożenia ze strony zombiaków. Nic. Wszystko było pod kontrolą i nawet scen z nimi było zaledwie kilka. No, ale trzeba przyznać, że niektóre były całkiem niezłe. Łącznie z szalenie zaskakującym i interesującym zakończeniem. Przyznam się szczerze, że po sposobie napisania całej książki nie spodziewałem się  takiego zakończenia.

Czy jesteśmy gotowi na Zombie Apokalipsę? Źródło: https://flic.kr/p/87TeE

Czy jesteśmy gotowi na Zombie Apokalipsę? Źródło: https://flic.kr/p/87TeE

Poza tym drażniła mnie pretensjonalna główna bohaterka, która wydawała mi się przemądrzałym, nie wzbudzającym cienia sympatii dziewczęciem. Zresztą moim zdaniem w książce roi się od ckliwości, wzruszeń, miłości brata do siostrzyczki, któren to oddałby życie za swą siostrę i vice versa. I takie to wszystko mało przekonujące mi się wydało. Cały czas mówię o tym, że książka wydawała mi się mało przekonujące. Nic na to nie poradzę, że wizja Miry Grant zupełnie do mnie nie przemówiła.

Ale coby oddać sprawiedliwość – książka jest dobrze napisana, czyta się ją szybko. Dzieje się też całkiem sporo, chociaż nie w temacie, który by mnie interesował. Wielkie plusy za ukłon w stronę George’a Romero, który jest opisany w książce jako wielki bohater i wizjoner. Dużo jest o cenzurze, o wolności słowa, o Sieci, która zmienia wszystko (można tutaj odnieść wrażenie, że to aluzje do naszej rzeczywistości) ogólnie książka co najwyżej jest dla mnie poprawnie napisanym thrillerem politycznym z delikatnym powiewem gnijących ciał.  Na razie nie mam zamiaru sięgać po drugą i trzecią część.

Lego zombie to wdzięczny temat. Źródło: https://flic.kr/p/8HQd6h

Lego zombie to wdzięczny temat. Źródło: https://flic.kr/p/8HQd6h

Co do blogerów walczących z mediami, które nie chcą pokazać prawdy, był taki film Diary of the dead, w którym też dużo jest o tym, że Internet pokazał prawdę o żywych trupach.

P. S. W porównaniu z taką World War Z Brooksa Feed wypada zdecydowanie słabiej.

P. S. 2 Aha i książkę przeczytałem w języku angielskim i większych problemów mi nie sprawiła.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook