Brian Stableford “Asgard’s Heart”

halo?! Czy tu kosmici?

Dzień dobry! Stało się! Skończyłem trylogię Asgardu (tak naprawdę skończyłem ją dawno temu), ale dopiero teraz o tym piszę. I tak się dzieje moi drodzy w tym życiu szalonym, że czasu na wiele rzeczy nie starcza, a przecież trzeba żyć, trzeba istnieć, trzeba, albo chce się pisać i opowiadać o swoich wrażeniach i przemyśleniach.

Zorita – burleskowa tancerka. Na spacerze z Obcym. Źródło: http://www.vintag.es/2017/08/zorita-burlesque-dancer-from-1930s-and.html

Trzeci tom trylogii nie ukazał się w Polsce, nie został przetłumaczony, nie zaistniał,
a szkoda wielka, bo trzeci tom jest całkiem miłym zwieńczeniem trylogii.

W skrócie – wnętrze Asgardu staje przed naszymi głównymi bohaterami otworem. Złe siły, które można określić jako przeciwieństwo życia pragną zawładnąć światem
i wszechświatem i go zniszczyć. Dlatego Mike, dzielna pani Kapitan z Gwiezdnych Sił oraz grupka znajomych wyrusza w pościg za złymi typami.

A może tak wyglądają Obcy? Voltage — Dorothea Tanning

Dodatkowo mamy ciekawy zabieg, który pozwolił Stablefordowi pisać jednocześnie książkę science and fiction i fantasy rodem z opowieści wikingów. Nie będę Wam zdradzał za wiele, ale ma to coś wspólnego z wirtualną przestrzenią, transferem osobowości i tym podobne cuda, które za dziesięć lat będą w naszym świecie oczywistą oczywistością. (Oczywiście pewnie jestem kiepskim wróżem, ale kto wie, kto wie…).

Czy jednak tak? Cactus Man — Odilon Redon

Co mnie się nie podobało? Otóż poróż Rousseau w głąb Agardu to był prawdziwy pościg za złoczyńcami i tak na dobrą sprawę nie miał chłop za bardzo czasu przyjrzeć się tym wszystkim poziomom, które ciągnęły się w dół, a wielka szkoda, bo przecież mocną stroną książki były właśnie fantazyjne opisy różnych światów, które zaskakiwały czasem swoim podobieństwem do naszej rzeczywistości, a czasem były zupełnie odmienne. I nic nie poradziłem, że w trakcie tej wartkiej akcji czułem delikatne uczucie żalu, że Rousseau nie ma czasu zbadać tego fascynującego świata.

Walczymy z Obcymi na całego!

Trochę mniej jest tu refleksji, trochę za dużo metafizyki i zbyt mało tła. Niestety nie da się mieć wszystkiego.
Wspominałem jednak, że książka była dynamiczna, dużo się działo i ogólnie nie ma co narzekać.

Zakończenie również mogłoby wskazywać, że będzie coś więcej. Potencjał w otwartym (jak dla mnie) zakończeniu jest niesamowity. Mogłoby coś powstać na wzór przygód załogi Star Treka zagubionej w niezmierzonej przestrzeni. To byłoby coś co mogłoby położyć na kolana. I świetny z tego mógłby powstać serial, albo film.

Obce światy od dawna fascynowały ludzi. Czy tak wyglądał Asgard…

Ogólnie przy piątku – polecam.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook