Przyszła kryska na matyska

No i się doigrałem. Jeździłem na rowerze w różny sposób, często z brawurą i po kozacku (ale tylko po lasach i nieużywanych drogach). Dzisiaj rano wyczerpałem swój limit szczęścia. Zjeżdżając jak zwykle po raz nie wiem który, aleją Jerzego Waszyngtona prowadzącą na Kopiec Kościuszki rozpędziłem się do całkiem imponującej prędkości 45 km/h (dla mnie to

Bo bez mp3 z myślami swemi sam zostaniesz…

Naszła mnie tak refleksja. Jeżdżąc na rowerze, idąc gdzieś samemu zawsze mam ze sobą telefon z mp3. Nigdy nie słucham muzyki zbyt głośno, najczęściej jedną słuchawką, żeby mieć kontakt z rzeczywistością. Ale zawsze coś tam brzęczy. Wczoraj popsuły mnie się słuchawki i musiałem jechać bez muzyki. I wtedy człowiek zostaje sam na sam ze swoimi

….

To co się stało jest po prostu niewyobrażalne. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że będę świadkiem czegoś takiego. Nawet nie wiem co teraz powiedzieć i myśleć. Jestem w szoku. Przecież takie rzeczy to sztabowcy wojskowi zapisują sobie w takich planach co by było gdyby, i z reguły te plany są tak nierealne że nigdy

Pani Wiesna chyba przyszła :)

Piękna pogoda za oknem, słoneczko świeci, ptaszki ćwierkają. No po prostu coś cudownego. W związku z nadejściem wiosny byłem w niedzielę na Rynku Głównym gdzie zebrali się rowerzyści z Masy Krytycznej Kraków by utopić Marzannę oraz złe przepisy rowerowe. Zjawiło się całkiem sporo luda. Była honorowa rundka dookoła Rynku a później topienie tej kukły symbolizującej

A teraz coś z zupełnie innej beczki :)

Wiem, że tytuł z Monty’ego zaczerpnąłem ale nie mogłem się powstrzymać. Szperając po niezmierzonych zasobach jołtuby, natrafiłem na zespół z lat moich dziecięcych, którego słuchało się na kasecie. Kasecie, której jakość dźwięku (hehe, jakość) była raczej słaba. Dopiero dzisiaj dowiedziałem się jak ta kapela się nazywała :D. Wiem, że przyznawanie się do słuchania tego gatunku

Rowerkiem pomykając po świeżutkim śniegu :)

Właśnie wróciłem z nocnej przejażdżki rowerem. Spadł świeży śnieg, krakowskie ulice wyglądały naprawdę zajebiście. Planty takie cichutkie i spokojne, bielutkie. Fajnie się pomyka w taką pogodę rowerkiem ale mimo wszystko chcę już wiosny. Szkoda tylko, że nie zabrałem ze sobą cyfrówki bo można było zrobić parę niezłych fotek. Ze słuchawek leci najnowsza płyta Lao Che

Dobra nazwa to podstawa.

Nazwa marki musi się kojarzyć z czymś przyjemnym, dobrym i sympatycznym. Ma wywoływać pozytywne skojarzenia i przypominać mile spędzone chwile przy korzystaniu z produktów. Oto daję wam coś genialnego w swej prostocie: Po prostu producenci wiedzą o co chodzi :D I wiodące marki na rynku papieru toaletowego mogą się schować ze swoją miękkością i tak

%d bloggers like this: