Zygmunt Miłoszewski „Gniew”

Dawna ulica Friedrichstrasse, obecnie Szrajbera. Źródło: Internety wszelakie

Dawna ulica Friedrichstrasse, obecnie Szrajbera. Źródło: Internety wszelakie

I stało się! Jak zapisano w w księdze proroczej dzień Gniewu nadszedł. Co prawda nie zagotowały się morza, nie wystąpiły z brzegów rzeki oraz nie zaczęły z nieba lecieć potoki siarki wymieszanej z gołębimi odchodami. Oj nie, takie rzeczy się nie działy. Nie zmienia to faktu, że ostatni tom przygód Szackiego już za mną. I dzielę się z Wami moimi wrażeniami.

Witold Jabłoński „Dzieci nocy”

Książka Jabłońskiego jest o wampirach.

Książka Jabłońskiego jest o wampirach. Źródło: https://flic.kr/p/5HXwgJ

Kolejny przypadkowy wybór z bibliotecznej półki. Kolejny autor, którego nie kojarzę. Czasem taki ślepy traf to strzał w dziesiątkę, a czasem to strzał kulą w płot. Jak było w przypadku prozy pana Jabłońskiego? Ano było tak…

Antologia „Kierunek 3001”

Księżyc częściowo zasłania nasze piękne Słońce. Zdjęcie NASA. Źródło: https://flic.kr/p/pTPgqf

Księżyc częściowo zasłania nasze piękne Słońce. Zdjęcie NASA. Źródło: https://flic.kr/p/pTPgqf

Się czasem człowiekowi ręka na półce w bibliotece omsknie i wybierze książkę, której tytuł mu nic nie mówi, a jedyne co kojarzy to nazwisko Silverberg i imię Robert. Tak też u mnie było z antologią Kierunek 3001. Przykuło mą uwagę nazwisko Silverberga, oraz to, że pierwsze opowiadanie zostało napisane przez Haldemana. Na okładce jest jeszcze pan Jaccques Chambon francuski pisarz, którego nie kojarzę. Nie namyślając się wziąłem do domu. Parafrazując Juliusza Cezara “wziąłem, wypożyczyłem, przeczytałem”.

Iwan Jefremow „Mgławica Andromedy”

Ilustracja z sowieckiej książki o podboju kosmosu. Źródło: http://70sscifiart.tumblr.com/post/101078878786/madddscience-from-1967-soviet-science-fiction

Ilustracja z sowieckiej książki o podboju kosmosu. Źródło: http://70sscifiart.tumblr.com/post/101078878786/madddscience-from-1967-soviet-science-fiction

Witajcie młodzi komsomolcy! Od dzisiaj zaczynacie trud tworzenia nowej ludzkości, i nie przejmujcie się tym, że Wy nic nie zyskacie z organizacji nowego, lepszego świata. Wasze życia pełne będą cierpienia, głodu, chłodu i wojen. Ale wspólnymi siłami pokonamy zgniły kapitalizm i zaprowadzimy ustrój, który da szczęście wszystkim ludziom na planecie! Pamiętajcie jednak o tym, że Wasz wysiłek nie pójdzie na marne! Wasi potomkowie będą mogli cieszyć się Ziemią wolną od wojen, głodów, chorób, a dodatkowo będą się kontaktować z obcymi cywilizacjami i latać w kosmos! Zajmie to ponad dziesięć wieków, ale przecież wytrzymacie! Wytrzymacie?!

Przeróżne formaty książki – zabawny rysunek.

Internet pokazał mi taki oto rysunek pana Toma Gaulda: Moje pierwsze skojarzenie to „Kongres futorologiczny” Lema, w którym Ijon Tichy odwiedzając księgarnię przyszłości ma pełen asortyment literatury w postaci pigułek: „Nareszcie dowiedziałem się, jak wejść w posiadanie encyklopedii. Już ją mam nawet — mieści się w trzech szklanych fiolkach. Kupiłem ją w naukowej sięgarni. Książek

Kazimierz Kyrcz Jr „Podwójna pętla”

"Podwójna pętla" opowiada o życiu policjanta, dlatego dzisiejsze zdjęcia będą z motywem przewodnim policji. Oto pies policyjny. Źródło: https://flic.kr/p/5TJoyH

„Podwójna pętla” opowiada o życiu policjanta, dlatego dzisiejsze zdjęcia będą z motywem przewodnim policji. Oto pies policyjny. Źródło: https://flic.kr/p/5TJoyH

Praca w policji nie należała nigdy do moim marzeń. Znam kilu policjantów i wiem, że nie jest to lekka, łatwa i przyjemna robótka. Z opowiadanych przez nich historii bardzo często wieje takim absurdem, groteską, że ciężko uwierzyć w ich prawdziwość. Dlatego też Mateusz policjant z krakowskiej policji wzbudził we mnie zaufanie, bo z jego opowieści o pracy w policji czuć doświadczenie. A „Podwójna pętla” to książka po części o pracy w policji.

Paweł Dunin – Wąsowicz „Fantastyczny Kraków”

A z tym plakatem to chyba raczej wszyscy wiedzą co było inspiracją:)

A z tym plakatem to chyba raczej wszyscy wiedzą co było inspiracją:)

Na książkę „Fantastyczny Kraków” Dunina – Wąsowicza ostrzyłem sobie ząbki od dłuższego czasu, ale zawsze coś wypadało i zakupić jej nie mogłem. Dopiero na Targach Książki, które były minęły całkiem niedawno odwiedziłem stoisko Narodowego Centrum Kultury i zaopatrzyłem się w kilka książek po bardzo atrakcyjnej cenie:) Pozdrawiam przemiłe Panie ze stoiska.

Aha i dzisiejszy wpis będzie ilustrowany wykonanymi przeze mnie GIFami z motywem fantastycznego Krakowa w tle. Mam nadzieję, że się spodobają.

Jerzy Sosnowski, Jerzy Bralczyk, Andrzej Markowski, Jan Miodek „Wszystko zależy od przyimka”

Taką graficzkę stworzyłem z cytatem Słowackiego z "Beniowskiego".

Taką graficzkę stworzyłem z cytatem Słowackiego z „Beniowskiego”.

Ponad dwa lata opisałem Wam książkę, która zajmowała się barbaryzmami i dziwolągami językowymi. Była to wydana w roku 1888 książka Józefa Blizińskiego.Jeśli chcecie ją zobaczyć kliknijcie sobie tutaj. W popełnionym wówczas wpisie zwróciłem uwagę na fakt, że wiele słów wymienianych przez Blizińskiego jako barbaryzmy i zupełnie niepasujące do języka polskiego kalki z innych języków, w obecnej współczesnej mi i Wam moi drodzy Czytelnicy tegoż poletka internetu polszczyźnie funkcjonuje doskonale. A dzisiaj będzie o książce, która również porusza językowe problemy. A wpis będzie przerywany wstawkami audio i video. Wstawki będą o języku oczywiście.

Tomasz Kołodziejczak „Schwytany w światła”

Taką ilustrację można znaleźć w zasobach Internet Archive. Źródło: https://flic.kr/p/oes9LS

Obcy sprzed wielu setek lat. Taką ilustrację można znaleźć w zasobach Internet Archive. Źródło: https://flic.kr/p/oes9LS

Druga część cyklu „Dominium Solarnego” Kołodziejczaka. „Schwytany w światła” Zajdla za rok 1999 nie dostał, ale powieść była nominowana. Co u mnie rzadkie spełniłem obietnicę jaką złożyłem po przeczytaniu pierwszej części, że postaram się poznać drugą. I udało mi się! Niech biją dzwony, orkiestra niechaj gra „Marsza Triumfalnego” z „Aidy” Verdiego, a dziewice sypią kwiatki pod stopy me. Bom dokonał niemożliwego otóż byłem przeczytałem kolejną książkę! W jakimś tam logicznym porządku. I nawet nie minęło pół roku, od momentu, gdy skończyłem „Kolory Sztandarów”. Kliknijcie w link jak chcecie się dowiedzieć o co chodzi w cyklu Kołodziejczaka, bo w tym wpisie za dużo szczegółów nie będzie.

Feliks W. Kres „Północna granica”

Co z tego, że zdjęcie ani z epoki w książce, ba! Nawet nie z tego świata, ale główną formacją w "Północnej granicy" jest jazda to macie tutaj gościa na koniu. Źródło: https://flic.kr/p/89fUYk

Co z tego, że zdjęcie ani z epoki w książce, ba! Nawet nie z tego świata, ale główną formacją w „Północnej granicy” jest jazda to macie tutaj gościa na koniu. Źródło: https://flic.kr/p/89fUYk

Zacznę może od wyznania. Nie martwcie się nie będzie jakieś szalenie intymne i tajemnicze. Wyznanie będzie proste – chciałbym w skrytości ducha (teraz już nie takiej wielkiej), by doba pozwalała na znacznie więcej niż pozwala. A czas, który jak wszyscy wiemy pojęciem względnym jest, zatrzymywał się w momencie gdy czytam książkę. Zatrzymywał się dosłownie, a nie tylko w moim relatywnym ujęciu. A rzeczywistość jaka jest każdy widzi: człowiek wciąga książkę nosem niczym bogaty, rozpuszczony dzieciak tony kokainy, odrywa wzrok od lektury i nagle okazuje się, że czas nie stanął w miejscu, a godzina jest lekko mówiąc poranna, a później dzień niezbyt aktywny i senny.

%d bloggers like this: