
Nie chcę popadać w jakiś marazm i czarnowidztwo, ale nie jest dobrze, moi drodzy, nie jest dobrze. Solidarność ponad podziałami może pomóc pokonać złoli tego świata.

Dzisiaj o książce, którą też nie wiem jakim cudem mam w swoich zbiorach, a którą przeczytałem od tak z głupia frant. Szybko się czytało to wiekopomne dzieło. A książkę każdy człowiek, który służy kotom zrozumie w mig. Jest kilka cennych porad, co do których można się zastosować, kilka ciekawych spostrzeżeń na temat świata tego w ogólności, ale tak szczerze – sporo pitolenia, które jak dla mnie niepotrzebne było zupełnie. Pasowałoby do pitolenia przy niedzielnym obiedzie do wódeczki, a tak zapisane i wydrukowane stało się pitoleniem niestrawnym.

Plusem dla mnie jest język tego „poradnika” – żywy, prosty, codzienny, czasem mogło to przeszkadzać, ale w ogólnym rozrachunku wywarł na mnie pozytywne wrażenie.
Jako kociarz rozumiałem wiele z sytuacji opisywanych przez panią Beatę, z większością spostrzeżeń się zgadzam, ale części nie rozumiem – zwłaszcza tej części uduchowionej i transcendencyjnej poradnika, gdzie przebija się wiele „głębokich” przemyśleń co do natury świata tego.

Jak dla mnie – może być, ale szału się nie spodziewajcie. Czyta się bardzo szybko.
P. S. Teoretycznie książka z Rozszerzoną Rzeczywistością, ale aplikacja nie działa.
