Dokonało się! Przeczytałem Twardocha, który na półce stał i straszył. Od bardzo dawna Twardoch straszył. A to dlatego straszył, bo dużo złego o nim się naczytałem. Na różnych forach i tak dalej. Będę szczery – nie wiem dlaczego jakiś mocno negatywny ma odbiór ta książka. A w ramach wakacji i po szczepionkowej reakcji machnąłem książkę w jeden dzień. A było to już dawno temu i w sumie na blogu dawno żaden wpis się nie pojawił, a wakacje zbliżają się ku końcowi (chlip, chlip).

Fajne ziomeczki :) olska reprezentacja bokserska na Pięściarski Puchar Europy Środkowej. Widoczni w pierwszym rzędzie od lewej: Czesław Banasiak, trener Feliks Stamm, Czesław Cyraniak pseudonim Kajnar, Mieczysław Forlański, Walery Karpiński, Ryszard Krenz, Henryk Chmielewski, w drugim rzędzie: Szapsel Rotholc, Oktawian Misiurewicz. Źródło: https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/5961600/obiekty/379012#opis_obiektu

Czy opowieść o międzywojennej Warszawie, która składała się z kilku światów bardzo często nie mających ze sobą nic wspólnego, a jeśli miały to głównie agresję, przemoc i zło może być wciągająca? Oczywiście pytanie jest retoryczne, bo mnie książka wciągnęła jak bagno na Nalewkach i targ na Kercelaku.

Wspomniany wyżej Kercelak. Źródło: https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/5946184

Mocna, okrutna, zła. Barwnie i żywo opisana rzeczywistość żydowskich i polskich przedmieść. Namiętności i nałogi. Przemoc domowa i przemoc uliczna. Odruchy dobra przeplatane znacznie gorszymi działaniami – morderstwa, gwałty, kradzieże, wymuszenia, pobicia. Ogólnie bardzo, ale to bardzo ponury obraz strasznej rzeczywistości, w której może znajdzie się miejsce na miłość i współczucie, ale będzie to miejsce z trudem wywalczone i okupione bólem i cierpieniem.

Mecz bokserski Warszawa – Monachium w Warszawie. Zwycięzca pojedynku Szapsel Rotholc (pierwszy z lewej) w trakcie walki z Seubertem (drugi z lewej). Źródło: https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/5915961/obiekty/279567#opis_obiektu

Do tego narodowościowe, etniczne i polityczne niesnaski i walki. Twardoch stworzył miks, który wydawałoby nie powinien się spinać, ale naprawdę postacie będące jednymi z głównych bohaterów istniały naprawdę, a autor mocno wzorował się na ich życiorysach. Pozmieniał im tylko tożsamości, ale esencję zostawił. W dodatku w „Królu” nic nie jest oczywiste – nawet to kto nam opowiada historię Mojsze Bernsztajna. Nie będę zdradzał za dużo.

Proces przeciwko członkom gangu z warszawskiego targowiska Kercelak, którzy pod wodzą Łukasza Siemiątkowskiego („Tata-Tasiemka”), który był pierwowzorem Jana Kaplicy wymuszali haracz od kupców, przed sądem w Warszawie. Źródło: https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/5943538/obiekty/398174#opis_obiektu

Irytowały mnie trochę powtórzenia pewnych oczywistych faktów, ale to zabieg odautorski i nic na to nie poradzę, po prostu autor uznał, że powieść będzie mieć taki rytm. Mimo tej irytacji dałem się wchłonąć – pogmatwanej i niełatwej historii warszawskiej biedoty, bojówek robotniczych zarówno socjalistycznych jak i faszystowskich. Skojarzenie z „Gangami Nowego Jorku” trochę na wyrost, ale przewija się w trakcie powieści amerykańskie podejście do bandyterki.

A tu pierwowzórJakuba Szapiro czyli Szapsel Rotholc. Źródło: https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/5971147/obiekty/341036#opis_obiektu

W tle mamy Polskę – coraz bardziej brunatną, coraz bardziej schamiałą i nieprzyjazną. Getta ławkowe, pogromy, Bereza Kartuska (muszę o niej poczytać więcej, bo to naprawdę było przerażające miejsce), eskalacja konfliktów pomiędzy rosnącą w siłę faszystowską wizją IIRP, a robotniczą i socjalistyczną Ojczyzną. Nie będę Wam mówił, bo chyba to zbędne dla której strony me serce bije (zawsze po lewej), a powtórkę z historii możemy obserwować na żywo. I jak zwykle nic nie uczymy się na błędach. Książkę polecam gorąco.

Comments (4)

  1. Odpowiedz

    No to w sumie sobie pod koniec odpowiedziałeś na pytanie, dlaczego naczytałeś się wielu niepochlebnych opinii o książce. A pewnie nie tyle o książce, co o spojrzeniu na II RP, która została pokazana jako moralnie przegrana, co np. pokazali wysławiani teraz oficjele, gdy pierwsi zmierzali do granicy polsko-rumuńskiej. Gdyby w „Królu” wysławiany był Ziembiński, pewnie byś się naczytał znacznie więcej zachwytów…

  2. Odpowiedz

    Ha, przypadkiem „Króla” właśnie czytam i piekielnie mi się podoba to co czytam (jakkolwiek już po ćwierci powieści mam parę mniejszych i większych zastrzeżeń). Twista się domyślam, bo autor rozrzuca sporo podpowiedzi. Natomiast ciekawi mnie jak rozumiesz kaszalota („Litani, litani”), o którym w ogóle nie wspomniałeś?

    PS. Sorry brachu, ale dwie uwagi stylistyczne do recenzji. 1. Podpis pod zdjęciem Tasiemki nie ma sensu – wg niego pierwowzorem Kaplicy był sąd. 2. Słowo „protoplasta” jest błędnie użyte – to nie jest synonim słowa „pierwowzór” tylko „przodek, założyciel rodu”, co w kontekście relacji Rotholc/Szapiro także jest bez sensu. Pozdrowionka.

    • Odpowiedz

      Dzięki! Poprawione :)

      Szczerze – te metafizyczne rozkminy mało mnie zajmują, ale patrzę na kaszalota jak na byt, który obserwuje nas maluczkich, straszy i przypomina, że w ogólnym rozrachunku jesteśmy pyłkiem. Nawet mi przemknęło przez myśl nawiązanie do Moby Dicka, który też jest takim uniwersalnym symbolem wielu rzeczy. Jest też w jakiś sposób kaszalot zapowiedzią holocaustu.

Skomentuj Cyfranek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.