Takiego majestatycznego starca znalazłem. Źródło: pinterest.com

Takiego majestatycznego starca znalazłem. Źródło: pinterest.com

Starość nie radość, a przecież jak to śpiewają wesołe jest życie staruszka, gdyby młodość wiedziała, gdyby starość mogła! Starość dopadnie każdego z nas. I daj panie Boże, panie Allahu, panie Buddo, panie Jahwe czy też panie Losie, panie Chaosie, pani Naturo, aby móc przeżyć swoje życie w taki sposób, by na końcu rzec, że dobrze było.

Do starości raczej mi daleko (chociaż dla nastolatków trzydziestka to już jest ta nieprzekraczalna granica, po której nic tylko głód, chłód i halucynacje z niedożywienia), ale chciałbym jeszcze po tym świecie połazić. I wiem, że już takich przygód jak bohater książki Jonassona raczej nie przeżyję. Ciężko mi będzie pomóc w budowie bomby atomowej, niemożliwe będzie uratowanie żony Mao Tse Tunga czy też bycie tajnym agentem CIA. Zresztą nawet za takimi przygodami nie tęsknię. Ja tam wolę na rowerze pojeździć w ciekawych okolicznościach przyrody. Bohater książki to tytułowy stulatek co to w dniu swoich setnych urodzin stwierdził, że pierdoli takie wakacje w domu opieki i postanowił ów dom opuścić w sposób nietuzinkowy i brawurowy. A dalej to już potoczyły się wydarzenia w sposób błyskawiczny i absurdalny. Wydarzenia z roku 2005 przeplatane opowieściami z przeszłości owego krewkiego stulatka. Przeszłości niebanalnej i przede wszystkim okraszonej wielkimi wydarzeniami. A ów stulatek Allan Karlsson to prosty, acz bardzo inteligentny oraz pragmatyczny osobnik ze skłonnościami do wysadzania różnych rzeczy w powietrze. Urzekł mnie swoim podejściem do ludzi niespożywających alkoholu – otóż nie wolno im ufać. Napiłbym się z Allanem wódki. I z chęcią pogadałbym o starych dobrych czasach, a byłoby jeszcze lepiej gdybyśmy pogadali o nowych, lepszych czasach.

Książkę czytało się bardzo dobrze, absurdalne przygody Allana nie bez kozery przypominają przygody Forresta Gumpa. Z tymże książkę Jonassona ciężko porównywać do książki Grooma. Dla mnie „Stulatek…” to czysto rozrywkowa literatura. Może i mamy próbę przemycania jakichś uniwersalnych prawd o życiu lecz nie tyle nieudaną, co bardzo powierzchowną.

Polecam świetny wpis na blogu recenzentka.blox.pl o autorze książki i o samej książce. Bardzo ciekawy i pouczający. Mówi między innymi o tym jak to w tej Szwecji się książki wydaje.

Comments (9)

  1. Odpowiedz

    Polecam po „Stulatku…” Jonassona „Im szybciej idę, tym jestem mniejsza”, Kjersti Annesdatter Skomsvold. Zupełnie inna narracja, nieśpiesznie spokojna, delikatna, głęboka. No i pozdrawiam serdecznie, dziękując za dobre słowo :-)

      • Odpowiedz

        Dziękuję :-) :-) Właśnie sobie pomyślałam, że o ile Stulatek Jonassona jest w sumie bardzo męską książką, o tyle opowieść Skomsvold stereotypowo kobiecą. W literaturze nic się nie ukryje ;-)

  2. Odpowiedz

    tytuł intrygujący, zawartość – z tego co piszesz – też interesująca, przynajmniej w pewnym zakresie ;-)

    • Odpowiedz

      To jest naprawdę ciekawa książka. I przede wszystkim w żaden sposób nie męczy. Wręcz przeciwnie trzeba się zastanowić czasem, jak często „wielka historia” może być tworzona przez przypadek.

Pozostaw odpowiedź Recenzentka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.