Czegóż Wam moje duszyczki brakuje w życiu Waszym? Mam nadzieję, że niczego, a na pewno w tych ciemnych czasach nie brakuje Wam zdrowia, bo choć Kraków już od kilku ładnych dni skuty mrozem, a swoim powietrzem zatruwa mieszkańców to ci dzielnie walczą z wirusem, o którym mówić nie powinno, bo jeszcze przyjdzie. Podobno smog ma właściwości rakotwórcze, ale też wirusobójcze więc wdychajmy i zagryzajmy to krakowskie powietrze.

Ręcznie kolorowana fotografia z około 1917 roku, która przedstawia miotacz ognia. Źródło: State Library of New South Wales

A w świecie Kobr co się wydarza? Ano dzielnie rozwija się ta gałąź ludzkiego Dominium chociaż już coraz bardziej oddala się od głównego pnia. Kolonizacja planet (przynajmniej większości kwitnie). Zagrożeń jest jednak mnóstwo, a Quasamańczycy są dalej inwigilowani. Ten tom to po prostu kontynuacja misji z trzeciego tomu.

Zdjęcia z wojny koreańskiej. Źródło: SDASM Archives

Dalsza część misji, rozwiązanie ostateczne kwestii Quasamy (przynajmniej taką mają nadzieję Kobry) i ogólnie zakończenie tkwiło w pamięci. Cały ten sentymentalny ładunek pozwala mi ocenić książkę jako dobrą rozrywkową literaturę science and fiction.

Wykrywacz dźwięku, który był stosowany podczas I Wojny Światowej. Źródło: SDASM Archives

I w ogóle odkryłem SPISEG wydawnictwa Amber (ja to jednak czasem jestem idiotą). Otóż zarówno „Kobra” jak i „Kobry Aventiny” to jedna książka o tytule „COBRA”, a „Synowie Kobry” i „Wojna Kobry” to druga książka o tytule „COBRA STRIKE”. Nie wiem jakim cudem tego nie zauważyłem podczas lektury. Przecież „Wojna Kobry” zaczyna się od akcji Kobr na Quasamie. A w sumie „Synowie…” skończyli się dość gwałtownie. Cóż człowiek uczy się całe życie. Można było z tego fajną trylogię wypuścić to jednak chwyt marketingowy zadziałał i większe hajsy spłynęły.

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.