Karel Capek “Anonim”

Dziś świetny tekst Capka z “Bajek i przypowiastek”. Wpisuje się idealnie w opis mentalności wielu ludzi korzystających z Sieci, którzy myślą, że są anonimowi. Tak działali hejterzy przed wynalezieniem Internetu:)

Anonim

“No więc proszę sobie wyobrazić, co mi się przydarzyło, powiedział pan Dionizy. Ja już od lat dostaję takie, hm, anonimy. Pochodzą, sądząc według charakteru pisma, papieru i tak dalej, od trzech lub czterech osób: dwóch pisze na maszynie, a dwóch ręcznie. Z tych dwóch jeden ma potworną ortografię i robi wrażenie piwnicznego dziecka, podczas gdy drugi wprost kaligrafuje starannym, wypieszczonym rękopisem — ale się musi przy tym narobić! Dlaczego ta czwórka wybrała właśnie mnie, nie umiem powiedzieć: do polityki się nie mieszam, piszę tylko do gazety artykuły o potrzebach naszego mleczarstwa i serowarstwa. Wie pan, jak człowiek jest w jakiejś dziedzinie bodaj odrobinę fachowcem, to mu to nie daje spokoju i musi nawet tą odrobiną podburzać nasz naród oraz informować nasze uświadomione społeczeństwo i tak dalej. Nigdy nie sądziłem, że propozycje usprawnienia naszych serowni mogłyby obrażać czyjeś uczucia. Ale co człowiek może wiedzieć. Jeden z moich stałych anonimów jest według wszelkich danych rzeźnikiem albo masarzem, walczącym o interesy swojej branży. Po każdym moim artykule przysyła mi pisany na maszynie list, w którym mi wytyka, że chcę moim serem zasmrodzić nasze uświadomione społeczeństwo i osłabić siły naszego narodu. Drugi anonim, piszący na starym remingtonie, oznajmia mi zwykle, że jestem, jak powszechnie wiadomo, opłacany za moje idiotyczne artykuły milionowymi honorariami przez niektórych zainteresowanych, że już za te judaszowe pieniądze kupiłem sobie trzy majątki ziemskie i chcę tylko bałamucić nasz naród, żeby za swoje krwawe grosze zalewał się moim odtłuszczonym i chrzczonym tyfusową wodą mlekiem. Jeśli chodzi o ręcznie pisane anonimy to ten piwniczny pisze takie wstrętne rzeczy o mojej żonie… no, nie będę powtarzać, ale… to straszne, ile w ludziach jest złości i goryczy. To pewnie jakaś lepsza paniusia, która nas zna i dyktuje te swoje listy służącej albo praczce. I wreszcie ten kaligraf! Zaczyna groźnie „Panie!” i domaga się kategorycznie, żebym już sobie dał spokój z tym mlekiem. Naród ma ponoć inne kłopoty i obejdzie się sprawiedliwie z każdym, kto umyślnie zwraca jego uwagę na materialne błoto i zabija jego idealizm. Pan będzie wisiał na latarni jako jeden z pierwszych, oznajmia mi mój kaligraf, kiedy nasz naród przejrzy tę sieć kłamstw i haniebnych spisków, w którą wplątują go zdrajcy i podobni do Pana zaprzańcy oraz ci z Panem związani, i tak dalej. No, to drobiazg, w końcu anonimowe listy są zawsze pisane na jedno kopyto, zupełnie jakby były przepisywane z jakiegoś specjalnego „Sekretnika miłości” albo „Wzorowego ko-respondenta”. Mnie interesowało raczej to, kto to pisze. Myślałem sobie, że pewnie jakiś „przyjaciel”, który w taki pracowity sposób wylewa swoje osobiste uczucia i chce się na mnie za coś zemścić — ale za co, na to nie mogłem wpaść. Prawdopodobnie będzie to ktoś, kogo znam, lub ktoś, z kim kiedyś byłem w kontakcie. Ja bardzo nie lubię pisać listów, dlatego sądzę, że normalny człowiek musi mieć jakiś bardzo silny bodziec, żeby usiąść nad papierem i napisać do kogoś.

To trwało całe lata. Szczególne, że w ostatnich niespokojnych czasach było ich coraz więcej i były coraz bardziej napastliwe. Ten bojowy rzeźnik, czy jak mu tam, zaczął mi tykać i napisał „ty świnio spasiona, mam już naostrzony na ciebie nóż” i takie tam rzeczy. Ten z remingtonem zaczął się podpisywać „Liga Oczyszczenia” i radził mi, żebym się pożegnał z moimi majątkami ziemskimi – no, jeśli chodzi o grunta, to ja mam tylko skrzynkę z pelargoniami za oknem— bo podobno lud pracujący już wydał wyrok na takich pasożytów jak ja. Te listy analfabety o mojej żonie były jeszcze bardziej ordynarne, a ten kaligraf zrobił mnie osobiście odpowiedzialnym za wszystko, co się stało, i kończył słowami: „Uciekaj za granicę, nikczemniku, dopóki nie jest za późno! Tym razem się podpisuję: Szał”. Tam oczywiście było napisane więcej, ale w takim właśnie energicznym stylu. Ja sądzę, że niespokojne czasy pobudzają ludzi do pisania i wyzwalają potrzebę wywnętrzania się. Dziwiło mnie tylko coraz bardziej to, jak może taki nudziarz jak ja tak namiętnie kogoś interesować. W tym musi być coś bardzo osobistego… może kogoś obraziłem, albo komuś zawadzam — dużo to człowiek może wiedzieć o swoich znajomych? Tylko, wie pan, jest to trochę kłopotliwe, bo potem patrzy ciut podejrzliwie na każdego, komu podaje rękę: Przyjacielu, czy to przypadkiem nie ty?

Onegdaj wieczorkiem wyszedłem powłóczyć się godzinkę po ulicach. Zapomniałem o wszystkim i tylko się przyglądałem, że ludzie żyją zupełnie jak kiedyś, w czasach, które nie były historycznymi. Nawet nie wiem, jak się ta ulica nazywa — taka cicha, gdzieś w pobliżu Grobovki. Przede mną kuśtykał niski człowiek w pelerynie — miał chyba sakramencki katar, bo stale kasłał, cherlał i coraz to sięgał do kieszeni po chustkę. Przy tym sięganiu wypadła mu z kieszeni koperta. Nie zauważył tego i szedł dalej. Podniosłem ją i zerknąłem, żeby wiedzieć, czy warto z jej powodu gonić człowieka. Był na niej mój adres. Napisany tym starannym kaligraficznym charakterem pisma mojego czwartego anonima. Przyspieszyłem więc kroku i zawołałem:

 — Halo, proszę pana, czy to pana list?

Człowiek w pelerynie zatrzymał się i zaczął szperać po kieszeniach. — Proszę pokazać — powiedział. — Tak, to mój list. Bardzo panu dziękuję. Dziękuję uprzejmie.

A ja stałem jak wmurowany. Wie pan, ja mam pamięć do twarzy, ale tego człowieka jak żyję nie widziałem. To był taki chudziak z potwornie brudnym kołnierzykiem, w wystrzępionych dołem portkach, zamiast krawata miał niezgrabny węzeł, słowem — nędza. Jabłko Adama mu drgało, oczy miał załzawione, na twarzy obrzęk i jeszcze do tego jedną nogę jakby chromą…

— Dziękuję uprzejmie, proszę pana — powiedział z wzruszającą grzecznością i po staroświecku uchylił kapelusza. — Bardzo zobowiązany panu jestem. —Jeszcze raz zdjął kapelusz i potoczył się dalej z jakimś szczególnym dostojeństwem.

Mówię panu, stałem jak wryty i patrzyłem za nim z rozdziawioną gębą. Więc to jest mój anonimowy korespondent! Ktoś, kogo nigdy w życiu nie spotkałem i komu nigdy nic nie zrobiłem. A ten człowiek do mnie pisze i jeszcze to posyła pocztą pneumatyczną! Na miłość boską, czym na to zasłużyłem — a czym on? Ja myślałem, że to Bóg wie jaki tajemniczy wróg, a tymczasem… Przecież to tego biedaka jeszcze kosztuje! Chciałem za nim pobiec i wygarnąć mu, kim jest, ale jakoś nie mogłem. Odwróciłem się na pięcie i powlokłem się z powrotem. Wie pan, zrobiło mi się go nagle strasznie żal. Pomyślałem sobie, że skoro go to cieszy… Ale żeby przynajmniej za znaczki ofiara nie płacił! Mogłem mu powiedzieć, człowieku, może mi to pan przysyłać bez opłaty. Tyle pracy przy kaligrafowaniu i jeszcze takie koszty…

Rano dostałem ten list pocztą pneumatyczną, jeszcze zabłocony od tego upadku na mokry chodnik. Były w nim straszne rzeczy: postawić mnie pod mur, powiesić na akacji i nie wiem, co jeszcze. Ale mnie się zrobiło tylko smutno. Wie pan, to taki nieborak, ten człowiek. Jak się biedak musi dręczyć, niech pan sobie wyobrazi, jakie to musi być złe i dziwne życie…”

(1938)

Dlaczego biblioteki są ważne? Listy do dzieci z Troy (1971)

Znalazłem wpis na portalu mental_flos.

Dotyczy on prośby pewnej bibliotekarki z miasta Troy skierowanej do pisarzy, polityków, dziennikarzy, aktorów. Otóż otwarto pierwszą bibliotekę w mieście Troy. Z tej okazji bibliotekarka Marguerite Hart napisała wiele listów do znanych osób, aby zwrócili się  do młodych ludzi, dzieci ze swoimi przemyśleniami na temat roli jaką odgrywa w życiu ludzi książka, biblioteka i czytanie. Otrzymała 97 odpowiedzi. Ja pokażę Wam te, które ukazały się  na portalu (no nie wszystkie):

Pisarz Isaac Asimov:

Dla nieznających angielskiego moje nieudolne tłumaczenie:

“Drodzy Chłopcy i Dziewczęta,l

Gratulacje z okazji otwarcia nowej biblioteki, bo nie jest to tylko biblioteka. To statek kosmiczny, który zabierze Was w najdalsze zakątki Wszechświata. Nowa biblioteka to wehikuł czasu, który przeniesie was w daleką przeszłość i przyszłość. To nauczyciel, który wie więcej niż jakikolwiek człowiek. To przyjaciel, który Was rozbawi i pocieszy — i najważniejsze, biblioteka to brama do lepszego, szczęśliwszego i bardziej spełnionego życia.”

William White (Profesor):

“It really gives someone a bang to discover suddenly that reading books can be fun. Just don’t wait too long to find this out—think of all the hours and days of fun you’ll miss. Go read a book in the library. Now.”

“Odkrycie, że czytanie książek jest świetną zabawą może dać ludziom prawdziwego kopa. Nie czekajcie długo, by się o tym przekonać – pomyślcie o tych wszystkich godzinach i dniach zabawy, które przegapicie. Idźcie do biblioteki i przeczytajcie książkę. Już.”

William Broomfield (Kongresmen):

“Almost everyone is ignorant about almost everything. Surely there is no denying that. The most brilliant people are only brilliant about one or two matters, and ignorant of everything else. And ignorance is painful and irritating—the enemy of happiness. One of the greatest powers against the forces of ignorance is the public library. It knows no racial or economic boundaries. All who enter are welcome.”

“Prawie każdy jest ignorantem na temat praktycznie wszystkiego. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Nawet najbardziej błyskotliwi ludzie, są genialni tylko w jednej lub dwóch kwestiach, a są ignorantami w we wszystkim innym. Ignorancja jest bolesna i irytująca – jest wrogiem szczęścia. Biblioteka publiczna jest jedną z największych broni przeciwko ignorancji. Biblioteka  nie zna żadnych rasowych ani ekonomicznych granic. Każdy kto zawita w jej progach jest mile widziany.

Neil Armstrong (Astronauta):

“Through books you will meet poets and novelists whose creations will fire your imagination. You will meet the great thinkers who will share with you their philosophies, their concepts of the world, of humanity and of creation. You will learn about events that have shaped our history, of deeds both noble and ignoble. All of this knowledge is yours for the taking… Your library is a storehouse for mind and spirit. Use it well.”

“Dzięki książkom spotkacie poetów i pisarzy, których twórczość rozpali waszą wyobraźnię. Spotkacie wielkich myślicieli, którzy podzielą się z Wami swoją filozofią, swoimi wizjami świata, ludzkości i kreacji. Dowiecie się o wydarzeniach, które ukształtowały naszą historię, o czynach szlachetnych jak i niegodziwych. Cała ta wiedza jest Wasza, wystarczy tylko po  nią sięgnąć. Wasza biblioteka to magazyn dla ducha i umysłu. Używajcie jej mądrze.

David M. Kennedy (Sekretarz Gabinetu):

“Your library is not just a building full of books. It is a gateway to thousands of worlds which you may choose to enter. Any world ever explored by man, or by man’s mind, is there awaiting you in print. The choice is yours.”

“Wasz biblioteka nie tylko jest budynkiem pełnym książek. To brama do tysiąca światów, możecie wybrać które odwiedzić. Każdy świat kiedykolwiek odkryty przez człowieka, lub stworzony przez jego umysł czeka na Was wśród zadrukowanych stron. Wybór należy do Was.

Ronald Reagan (Gubernator Kalifornii – to ten Reagan):

“A world without books would be a world without light—without light, man cannot see.”

“Świat bez książek byłby światem bez światła – a bez światła, człowiek nie jest w stanie widzieć.”
Dr. Seuss (autor książek dla dzieci):

 

Deane Davis (Gubernator stanu Vermont):

“Read! It is nourishing, civilizing, worthwhile. Read! It destroys our ignorance and our prejudice. Read! It teaches us to understand our fellowman better and, once we understand this, it will be far easier to love him and work with him in a daily more complex society.”

“Czytajcie! Czytanie odżywia, cywilizuje, jest warte zachodu. Czytajcie! Czytanie niszczy naszą ignorancję i uprzedzenia. Czytajcie! Czytanie uczy nas lepiej zrozumieć bliźniego i gdy już to pojmiemy, będzie nam znacznie łatwiej bliźniego umiłować i z nim pracować na co dzień w naszym skomplikowanym społeczeństwie.”

Robert D. Ray (Gubrenator stanu Iowa):

“Freedom cannot falter where libraries flourish.”

“Wolność nie osłabnie, tam gdzie biblioteki będą się rozwijać” – to chyba będzie moje ulubione:)

John Burns (Hawaii Governor):

“Be very kind to all the librarians. They are among the wisest people in the world. We could do without governors if we had to, but we could not get along very well without librarians.”

“Bądźcie miłe dla wszystkich bibliotekarzy. Należą oni do najmądrzejszych ludzi na świecie. Moglibyśmy sobie dać radę bez gubernatorów gdybyśmy musieli, ale nie dalibyśmy sobie rady bez bibliotekarzy”

John Berryman (Poeta):

“The chief thing is to read as hard as you play, with the same seriousness and a mind wide open…You have a pretty building for your books. Go in, and change your life.”

“Ważną rzeczą jest byście czytały tak samo mocno jak gracie, z taką samą powagą i z takim samym szeroko otwartym umysłem… Macie ładny budynek dla swoich książek. Wejdźcie i zmieńcie swoje życie.

Lisl Weil (Pisarka):

“Books speak, if you listen well, they will make you think and grow tall and strong in feeling and seeing the world around you.”

“Książki mówią, jeśli zaczniecie dobrze słuchać, książki sprawią, że zaczniecie myśleć i urośniecie mocni i silni w czuciu i dostrzeganiu świata wokół was.”

Joseph Alioto (BurmistrzSan Francisco):

“Books can be your companion on rainy days. They will always be there. And when you want to read, a book will never say, ‘No, I don’t want to.’”

“Książki mogą być Waszymi towarzyszami podczas deszczowych dni. Będą zawsze na Was czekać. I kiedy będziecie chcieli poczytać, książka nigdy nie powie “Nie, nie chcę”.

Herbert Zim (Pisarz):

“Bring a friend to the library. Get him to bring a friend, also. A good library is one that is over-worked and over-used.”

“Przyprowadź przyjaciela do biblioteki. Namów go, żeby również przyprowadził przyjaciela. Dobra biblioteka to biblioteka nadmiernie przepracowana i nadmiernie wykorzystywana.”

Kingsley Amis (Pisarz):

“Use your library, remembering that, whatever else you may not have, if you have books, you have everything.”

“Używajcie biblioteki, pamiętając, że możecie nie posiadać wielu rzeczy, ale jeśli macie książki, macie wszystko”
Jest tego znacznie więcej, ale nie chciało mi się tłumaczyć wszystkiego. Moim zdaniem całkiem budujące te cytaty.
Jeśli ktoś ciekawy wszystkich listów do dzieci, to znajdzie je na stronie biblioteki w Troy.
A swoją drogą zobaczcie jakie życie jest przewrotne. Piękne listy z okazji otwarcia, a czterdzieści lat później rada miasta chciała zamknąć bibliotekę. Na szczęście zrobiono świetną akcję propagandową i biblioteka ocalała. Oto film podsumowujący kampanię na rzecz biblioteki:

Internety, internety

Po światłowodach w każdej sekundzie płyną miliardy informacji. Jedne są ważne, inne nie, jedne śmieszne, inne smutne. Chciałem się podzielić niektórymi śmiesznymi zdjęciami, wyszperanymi w sieci. Niektóre z nich to suchary, pewnie już wszyscy widzieli. Ale wciąż mnie śmieszą. Zaczniemy od zdjęcia, w którym widać, że niektórych zima bardzo, ale to bardzo cieszy, nawet jeśli nastąpiła nadinterpretacja wrażeń zmysłowych:

Cocaine. So much cocaine.

Cocaine. So much cocaine.

Piękny koteczek.

Teraz obrazek w stylu WTF? albo może trochę grzeczniej: O co chodzi?

WTF?

WTF?

Dzieci to najsłodszy temat:

Mniam, mniam

Mniam, mniam

Dzieci to nasza przyszłość oraz skarby, to przecież one będą zapier… pracować na nasze emerytury. Dlatego uczmy je prawidłowych postaw i dobrego zachowania. Tak jak tutaj w przypadku małej Heather, która napisała list do dziadka, przepraszając go za nieobecność na jego… pogrzebie :)

Przepraszam dziadku.

Przepraszam dziadku.

List jest przesłodki dzięki swej dziecięcej naiwności. Dziewczynka przeprasza za nieobecność na pogrzebie, pyta się dziadka jak spędził święta. Pyta się również jak to jest mieć własny grób i mówi, że pewnie dziadka roznosi duma bo ona sama byłaby dumna z posiadania grobu z własnym imieniem. Na koniec mówi, że jak ona sama umrze to dziadka odwiedzi. Post scriptum to rozbrajające pytanie o rodzaj świąt jakie ma się, kiedy się umrze. Boskie!

A teraz przejdziemy do tematów około bibliotecznych, szeroko związanych z książką oraz bibliotekami. Ale wciąż pamiętając o dzieciach:

List od młodej czytelniczki, która zaniepokojona stanem swojej biblioteki, dzieli się swoimi pieniążkami. Wzruszające. To się nazywa wierny i oddany czytelnik! I to już od najmłodszych lat!

Wierny czytelnik

Wierny czytelnik

A teraz coś dla wzrokowców, jakość zdjęcia nie najlepsza ale co poniektórzy może się nabrali.

Książka

Książka

Last but not least:

Books

Books

To się nazywa łyk literatury.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z serwisu theChive