Po ziobrze…

Wpis będzie troszkę polityczny. Nie uszło mej uwagi, że dziś nasi “dostojni” parlamentarzyści rozpoczęli kolejną kadencję. Jest trochę przepychanek, ale ja nie o tym:) Przeglądałem dziś rękopisy Ambrożego Grabowskiego w Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej. I natrafiłem na taki fragmencik związany z przysłowiami polskimi:

ziobrze

Jeśli macie problemy z odczytaniem, to ja służę pomocą. Pierwsze przysłowie zwróciło moją uwagę i stało się iskrą do popełnienia tego wpisu. Brzmi ono “Chciejże komu dobrze, on ci za to da po ziobrze”. Skojarzenie dla mnie oczywiste w związku z obecną sytuacją w PiS:) Prezes Jarosław chciał dobrze i dostał od Ziobry po ziobrze:) Pozostałe również są dość interesujące. “Trudna to praca, wilkiem orać”, (przekonał się o tym prezes Jarosław, któren chciał orać Zbigniewem Z. ten jednak okazał się młodym wilkiem i pokazał kły). “Na św. Krzyż, gospodarzu owce strzyż” (Tutaj żadne skojarzenia odnośnie obecnej sytuacji politycznej w Rzeczpospolitej do głowy mi nie przychodzą. Chyba, że posłowie apel potraktują uniwersalnie i zawołanie to będzie znakiem do rozpoczęcia “strzyżenia” obywateli z czego się tylko da). I na koniec najlepsze “Kto trzyma z dworem, przypłaci dupą lub worem”. Moim zdaniem to d z kropkami oznacza ni mniej, ni więcej jeno rzyć, potocznie dupą zwaną. Prezes Kaczyński i jego “dwór” powinni uważać, bo ziobrzyści, czy tam ziobryści mogą jego “dworem” wstrząsnąć i przyjdzie płacić d… lub worem. Także politycy uważajcie, bo któż nie wierzy, że mądrość ludu w przysłowiach leży?

Polecam Wam rękopis Ambrożego Grabowskiego do przejrzenia w MBC. Nosi on fascynujący tytuł “I to i owo : kwoli rozrywki nakreślone, z przypadkiem niekiedy czego innego : silva-rerum, czyli cokolwiek o czemkolwiek”. To ten Grabowski z mojego wpisu “Domy dawnego Krakowa”:) Dla mnie osobiście fascynująca jest możliwość siedzenia przed laptopem, w cieple, z herbatą pod ręką, z głośników leci Habakuk “Baza“, i przeglądania dziennika człowieka, który dawno już złożony został do grobu. Polecam Wam, już nie wiem po raz który szperanie po bibliotekach cyfrowych.

Ambroży Grabowski “Domy dawnego Krakowa”

Ambroży Grabowski "Domy..."

Ambroży Grabowski “Domy…”

Kraków, Kraków dawna stolica Polaków. Zaprawdę powiadam Wam, gród ten w swej wielkości i wspaniałości przyćmiewa wszystkie inne grody w Polsce rozłożone. Stolica dawna, przez wstrętnego Wazę swej czci pozbawiona wiele przeszła przez stulecia. To w tych murach bluszczem pokrytych oraz uliczkach moczem śmierdzących przetrwała miłość do Ojczyzny. To tu rodziły się i umierały pomysły na niepodległość. Domy w Krakowie niejedno widziały i niejednego czynu tak bohaterskiego jak nikczemnego były świadkiem.

Dlatego bardzo miłą lekturą jest wybór wspomnień Ambrożego Grabowskiego dotyczący niektórych bardziej sławnych miejsc w Krakowie. Ambroży Grabowski był jednym z szacowniejszych obywateli miasta Krakowa na początku dziewiętnastego wieku. Księgarz, kolekcjoner i historyk. On to złaził Kraków wzdłuż i wszerz. Spisując i opisując wszelkie interesujące miejsca. Jako historyk odgrzebał wiele dokumentów i przybliżył krakowianom historię ich miasta. Tak naprawdę to od niego zaczęło się zainteresowanie historią grodu Kraka. To on odkrył prawdziwe nazwisko autora ołtarza Mariackiego! Coś co jest dla nas oczywistością było zapomniane przez kilka wieków!

“Domy…” to wybór krótkich tekstów Ambrożego dotyczących charakterystycznych miejsc w Krakowie. Napisane są zwyczajnym językiem, poruszają kwestię własności kamienic, kosztów utrzymania, przy niektórych Ambroży rzuci jakąś ciekawostką. Dużo jest rysunków w tej książeczce, które obrazują stan Krakowa z XIX wieku. Dla mnie osobiście bardzo inspirująca i pouczająca lektura. Będę teraz mógł błyszczeć nieznanymi szerszej publiczności faktami. Na przykład takim: podczas pobytu króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, który zatrzymał się w kamienicy, która dziś nazywa się Pałac Krzysztofory pewien szlachcic Achacy Pisarski wracając po pijaku z jakiejś imprezy uciął głowę swojemu słudze! Dodajmy, że sługa wiernie pracował dla IMĆ pana Achacego przez szesnaście lat! Zostawił nieutuloną w żalu żonę i sześcioro dziatek. A sam pan Achacy Pisarski to nie był byle szlachetka. Jak mi mówi Wikipedia to był namiestnik województwa krakowskiego, poseł na Sejm i tak dalej. Widać, że kiedyś szlachta po pijaku potrafiła stracić głowę! (Co ja robię, miałem takie smaczki zostawić sobie na później, a tu się dzielę z Wami:)

Lektura tej książki przyjemność mi sprawiła i była interesującą w całej rozciągłości. Jedno zdanie urzekło mnie. Ambroży takimi słowami opisuje lata spędzone w jednej z kamienic przy ulicy Grodzkiej: “Przeszły owe lata, z niemi młodość moja, a pamięć ich tylko się jak sen w umyśle moim pozostała”.