Dzień dobry moi drodzy. Symulacja zaczyna się naprawdę sypać, ale nie zostawiajmy Ukrainy samej i róbmy co możemy, aby doprowadzić do zwycięstwa!

A dzisiaj znów o odgrzebanej sprzed miesięcy książce, która sprawiła mi całkiem sporo radości, bo jej zupełnie nie kojarzyłem i nie wiedziałem czego się spodziewać :)
I znów będę korzystał z notatek, które zapisałem wiele, wiele miesięcy temu. Uwaga zaczynają się notatki:

„Wziąłem tę książkę, ot, tak z półki. Pewnie przyciągnęła mą uwagę super okładka – lata 90-te na pełnej. Szczerze piszę, zupełnie nie miałem pojęcia o czym jest ta książka. Co dostałem?

Bardzo ciekawy miks wizji Ziemi zniszczonej wojną atomową, galaktyki zasiedlonej przez wiele ras, wśród których Ziemianie są expatami – tułającymi się imigrantami, służącymi bogatszych ras kosmitów. A Ziemia, to praktycznie rezerwat pełen zmutowanych zwierząt, ludzi i dzikich plemion kanibali.
Zelazny sprytnym zabiegiem jakim są mutacje popromienne po tak zwanej wojnie TRZECH DNI, która niemalże zniszczyła ludzkość ożywia mity i legendy, głównie greckie. Nowe wcielenia demonów, bogów, półbogów to po prostu mutacje.

Ta książka to szybka i wciągająca lektura. Wartka akcja, humor, ciekawe elementy świata przedstawionego (którego jak dla mnie było za mało). Podejrzewam, że otwartość obyczajowa książki musiała budzić kontrowersje kilkadziesiąt lat temu, no ale to pewnie zabieg autora coby wzbudzić sensację wśród purytańskich czytelników w hameryce.

Bohater książki to długowieczny mutant, silny niczym heros z greckiej mitologii, który walczy o przyszłość Ziemi i jej mieszkańców wszelkimi możliwymi środkami. Lektura zdecydowanie na plus!
Koniec notatek. Kilka uwag faktograficznych – książka ukazała się w książkowym wydaniu w 1966 roku w USA, zdobyła nagrodę Hugo jako najlepsza powieść wspólnie z „Diuną” Franka Herberta (z ręką na sercu, który człowiek kojarzy Ja, Nieśmiertelny, a kto kojarzy Diunę!) Zadziwiające są drogi popularności.

I wcale nie sądzę, żeby książka Zelaznego w odbiorze (czyli radości z czytania) była gorsza od Diuny. Zresztą tematycznie to świetny pomysł na serial, film, grę…

Ogólnie bardzo, bardzo mi się podobała ta książka. A i jeszcze jedna ciekawostka (w tej naszej umęczonej Ojczyźnie książka ukazała się 28 lat po premierze, bo w 1994 roku). To że my mamy jakąkolwiek literaturę science and fiction i to często na wysokim poziomie to jest jakiś nasz narodowy cud, albo sam nie wiem co. Z takimi opóźnieniami dostawaliśmy klasyki! I wyszliśmy na ludzi! To jest coś!



