
Dzień dobry! Zastanawialiście się kiedyś moi mili czy doczekacie końca świata. Ale takiego totalnego w wyniku wojny nuklearnej, w którym nie tylko Wy umrzecie (śmierć to koniec naszych indywidualnych światów), ale zginie cała cywilizacja? A Wy będziecie mieli sekundę nad zarejestrowaniem tego faktu, albo kilka dni jeśli nie będziecie w epicentrum wybuchu, albo kilka miesięcy, gdy będziecie dalej i choroba popromienna zaatakuje Was później?

Ja się zastanawiam często. I z masochistyczną przyjemnością o tych końcach świata czytam, oglądam, gram. I choć globalne ocieplenie klimatu może nam zaserwować zmiany, których w ciągu najbliższych dekad nikt nie będzie w stanie sobie wyobrazić (czarnowidztwo) to wciąż bardzo popularnym tematem jest zagłada w wyniku wojny.

https://en.wikipedia.org/wiki/File:Atomic_bombing_of_Japan.jpg
I pan Robert poszedł tą drogą. Nasz główny bohater to żołnierz odpowiedzialny za wysłanie rakiet z głowicami jądrowymi. Należał do elitarnej jednostki, która miała zapewnione przetrwanie po atomowym holokauście. Tylko jak to z wojną bywa wybuchła trochę nieoczekiwanie… I nasz bohater o imieniu kojarzącym się bardzo jednoznacznie – Adam zostaje na świecie sam…

https://pl.pinterest.com/pin/695383998700548412/
Książka to opis przygód bohatera, które poznajemy dzięki narracji prowadzonej w pierwszej osobie. Nasz Adam przemierza spustoszone wybuchami trineutrinowych (nowa broń) i atomowych bomb Stany Zjednoczone, aby dotrzeć do podziemnego kompleksu schronów zwanego ARKĄ, gdzie bezpiecznie czekają żołnierze, politycy, inżynierowie i ogólnie ci wszyscy, którzy mieli szczęście zostać wybrańcami i przetrwać.

https://pl.pinterest.com/pin/306948530839272932/
Po drodze spotyka go mnóstwo wyzwań, przeszkód, katastrof, ale on uparcie dąży do celu. Przy okazji spożywa dużo, ale to bardzo dużo alkoholu, który pomaga mu przetrwać samotną wędrówkę. I dowiaduje się też mnóstwa ciekawych rzeczy.

https://ww2db.com/image.php?image_id=6763
Ogólnie – do pewnego momentu książka mnie wciągnęła, miała potencjał na niebanalną postapokaliptyczną opowieść. Niestety im dalej w las tym więcej nużących i irytujących fragmentów, a sam bohater wcale się do poprawy sytuacji nie przyczynił. Po jakimś czasie zaczął denerwować jego styl i sposób opowiadania, a same wydarzenia w książce wydawały się dopisane na siłę. Zbyt napuchnięta stała się ta historia, ale praktycznie bez treści.

Co nie oznacza, że jestem jakoś tak bardzo rozczarowany. Wręcz przeciwnie ta opowieść to kolejny kamyczek do mojego ogródka klimatów postapokaliptycznych. Generalnie polecam dla wytrwałych, choć Sawaszkiewicz to nie jest.