Petr Sabach “Masłem do dołu”

Okładka książki.

Ha! Dobry wieczór! O książce Wam dzisiaj opowiem :) O przeczytanej książce. I to dosłownie wczoraj przeczytanej – wszak trzeba wyjść z tej niemocy czytelniczej
i blogowej. Bo marazm smogowy w tym mieście Królów Polskich ma się doskonale.

Będą różne zdjęcia z Pixabay (jakoś nie miałem pomysłu coby tutaj wrzucić).

Czasem trafi się dobra książka z polecenia (zdarza mi się to częściej niż myślicie)
i taką książką jest Masłem do dołu. Opowieść składająca się na wycinek życia pewnego bibliotekarza z Pragi, który młodość ma dawno za sobą, a całe dnie spędza w swoim antykwariacie i w pewnej knajpie Cisza, na dyskusjach z grupką podstarzałych emerytów i rencistów. Jego najlepszy kumpel to Evzen, który jest typem dość charakterystycznym i bardzo przypominał mi postać Waltera Sobchaka z filmu braci Cohen Big Lebowski (na marginesie to jeden z moich ulubionych filmów).

Taka wesoła żabka :)

Życie naszego bibliotekarza Arnosta to anegdotki, którymi raczy swoich czytelników. Anegdotki przywołujące uśmiech i w stu procentach sprawiające, że zwyczajnie człowiekowi się lżej na duszy robi.

A przecież Arnost gdyby chciał to z łatwością mógłby się pogrążyć w marazmie, nudzie i beznadziei. Wszak jest rozwodnikiem, jego córka ma męża idiotę, który ją notorycznie zdradza. Ojciec Arnosta cierpi na uwiąd starczy i prawdopodobnie Alzheimera, antykwariat nie przynosi żadnych zysków natomiast Evzen przynosi Arnostowi tylko wstyd. Widzicie więc, że teoretycznie powodów do załamki może być sporo, ale Arnost ma do życia zdrowe podejście i doskonale zdaje sobie sprawę, że na wiele rzeczy nie może nic poradzić więc przyjmuje je na klatę. I to bardzo dobre i zdrowe podejście. Co nie przeszkadza Arnostowi wielu ludzi nie lubić i uważać sporą część swoich znajomków za eufemistycznie rzecz ujmując nie wartych uwagi, ale przecież nie będzie z tego powodu szat sobie rozdzierał.

A tu macie nutrię, która coś szama :)

Jest tez wnuk Misa, który jest czystą radością w życiu dziadka i Arnost dzieciaka uwielbia i dla niego zrobi wszystko.

Wspomniałem, że o Arnoscie i jego życiu dowiadujemy się jak gdyby z anegdotek, krótkich historyjek, które powoli wprowadzają nas w świat pełen ironii, humoru i przede wszystkim odniesień do literatury i sztuki. Masłem do dołu to niezwykle literacka książka (nie ma w sumie co się dziwić skoro narratorem jest bibliotekarz, który prowadzi własny antykwariat). Po jej przeczytaniu autentycznie poczułem się zwyczajnie lepiej. Podniesion na duchu zostałem i to jest najlepsze w tej książce. Od razu poprawia humor. Zresztą jest też dużo o alkoholu (piwo, wino, trochę likierów) także to co bibliotekarze lubią najbardziej :)

Pod koniec co prawda książka robi się bardzo ckliwa i taka przesłodzona, ale to nie jest aż taki duży mankament. Wydaje mi się, że autor chciał bardzo pozytywnie zakończyć książkę. Polecam gorąco!

One thought on “Petr Sabach “Masłem do dołu”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook