“Opowieści z dreszczykiem” – antologia

Delikatnie mrocznie. Książka po polsku, korkociąg, otwieracz i scyzoryk z Chin, papryczka z Polski (moja własna mieszkaniowa hodowla), kubek z Tarnowa, podkładka nie pamiętam skąd, herbata z Indii, a w herbacie odbijam się ja – chłop małorolny z mazowieckich pól, któren przypadkiem mieszkańcem Krakowa został.

Dobry wieczór. Jak tam moi drodzy przyszła do Was wiosna? Bo w Krakowie w święta jej nie było, a teraz pięknie jest. I nawet ta zmiana czasu i dłuższe dzionki na mnie działają jakoś tak pobudzająco.

Dzisiaj porcja zdjęć, które podobno były szalenie popularne w czasach wiktoriańskich. Zdjęcia martwych upozowanych jak żywi ludzie. Źródło: http://boredomtherapy.com/victorian-post-mortem-photography/

Dzisiaj będzie o antologii, którą tak przez przypadek zgarnąłem w swoje łapki, bo koleżanka oddawała i ja sobie ją przywłaszczyłem. Nie spodziewałem się po tej antologii wiele, koleżanka też mię ostrzegała, że szału ni ma. Czy się zaskoczyłem? Czy antologia opowiadań, których jak napis na okładce głosi “Nie czytać po zmierzchu?” sprawiła, że serce me biło ze strachu, a ja sam drżałem jak osika? Czy też raczej trząsłem się? Pewnie się domyślacie, że raczej nie…

http://boredomtherapy.com/victorian-post-mortem-photography/

11 opowiadań, które aspirują do opowiadań grozy, wybranych przez zespół redakcyjny “Iskier” ponad 50 lat temu! Scharakteryzuję te opowiadania, bo później po latach będę miał do czego wrócić (jak teraz patrzę na niektóre wpisy sprzed kilku lat, to nie pamiętam o co mi w nich chodziło).

http://boredomtherapy.com/victorian-post-mortem-photography/

Nathaniel Hawthorne Córka Rappacciniego – mam nieodparte wrażenie, że już to opowiadanie gdzieś czytałem, ale za Chiny Ludowe nie mogę sobie przypomnieć gdzie. Gotyckie, mocno nastrojowe, egzaltowane i ciężkie. Niezbyt mi się podobało, bo egzaltacji nie lubię. O naukowcu botaniku, który eksperymentuje na własnej córce. Temat ciekawy i interesujący. Wielokrotnie później się pojawiał w popkulturze, ale w tym opowiadaniu głównie chodzi o platoniczną, gorejącą miłość (błeee) młodzieńca do owej córy naukowca i oboje padają ofiarą eksperymentu.

Ta dziewczynka jest naprawdę przerażająca. http://boredomtherapy.com/victorian-post-mortem-photography/

Edgar Allan Poe Studnia i wahadło – ciekawe, duszne i wciągające opowiadanie człowieka skazanego na śmierć poprzez niewyobrażalne tortury. A wyrok wydała hiszpańska Inkwizycja, (a jak wszyscy wiemy, nikt nie spodziewa się hiszpańskiej Inkwizycji). Też mocno przedramatyzowane i przegadane, ale to Poe i jego styl.

Frank R. Stockton Opowieść o sile ujemnego ciążenia – nie wiem co to opowiadanie tutaj robi, ale naprawdę bardziej pasowałoby do antologii wczesnej fantastyki niż do czegoś co się chce nazywać antologią grozy. Zabawna historyjka o wynalazku, który mógłby zmienić oblicze ludzkości, ale przez problemy pomiędzy przyszłymi teściami zostaje odłożony na bok dla dobra nowożeńców. Ot proza życia.

Podobno to nie do końca prawda – dzieci często spały, ale tego nie wie nikt do końca. http://boredomtherapy.com/victorian-post-mortem-photography/

Ambrose Bierce Człowiek i wąż – intrygujące i przede wszystkim krótkie opowiadanie
o sile autosugestii, która może doprowadzić do bardzo niemiłych skutków. Człowiek, który węży się nie lękał, a skończył bardzo smutnie i bardzo komicznie. Groteska pełną gębą.

Henry James Sir Edmund Orme – znów gotyk, znów próżniacze życie wyższych sfer
i duchy. Także nie za bardzo przypadło mi do gustu opowiadanko o młodym arystokracie, który zaczyna dostrzegać ducha innego młodzieńca, bo akurat młody arystokrata zakochał się w córce kobiety przez którą duch-młodzieniec popełnił był samobójstwo (czy wystarczająco jasno to opisałem?).

Fotografia to wspaniały wynalazek. http://boredomtherapy.com/victorian-post-mortem-photography/

William Wymark Jacobs Małpia łapka – to opowiadanie niesie w sobie elementy prawdziwej grozy. Jest sugestywne, jest mroczne i przede wszystkim smutne. Jedno z najlepszych w tym niewielkim zbiorku. Opowieść o małpiej łapce, która spełnia życzenia, ale naprawdę trzeba uważać czego się pragnie, bo czasem los da nam to czego pragniemy lecz za cenę na którą się nie godzimy. Są też zombie :)

Hector Hugh Munro (Saki) Kuna – dość ciekawe choć przewidywalne i na koniec nawet zabawne. Czasem dziecko wie i rozumie więcej niż niejeden dorosły, a zemsta skrzywdzonego dziecka może być baaardzo okrutna.

Bardzo przerażające. http://boredomtherapy.com/victorian-post-mortem-photography/

Alfred Edgar Coppared Adam, Ewa i… co u licha? – bardzo fantastyczne opowiadanie, w którym na początku za bardzo nie wiemy co się dzieje. I to jest mocno irytujące – zarówno nas jak i głównego bohatera i narratora. Ot facet nagle odleciał (pewnie miał mikrowylew czy tez mikroudar) i stał się duchem, który biega po swoim domu i nie może nawiązać kontaktu z domownikami. Puenta moim skromnym zdaniem taka sobie.

Dorothy Leigh Sayers Bury kot – jedyna kobieta w tym towarzystwie. Opowiadanie
o kotach i ludziach. Bardzo zgrabnie prowadzone, z ciekawą narracją i przede wszystkim pomysłem. Wręcz idealny materiał na powieść, albo serial na Netfliksie :)

Wcale nie jest lepiej. http://boredomtherapy.com/victorian-post-mortem-photography/

William Faulkner  Kwiaty dla Emilii – w tejże antologii znalazło się również miejsce dla piewcy amerykańskiego Południa. Solidne, bardzo dobrze napisane opowiadanie
o zdziwaczałej kobiecie, która zamyka się w swoim domu i nie wpuszcza nikogo przez lata. Dodatkowo okraszone obyczajowymi smaczkami z kręgu kulturowego stanów południowych. Zakończenie może nie zaskakuje, ale też nie rozczarowuje za bardzo.

John Steinbeck Dziwna afera przy Alei M. – i kolejny wielki amerykański powieściopisarz, który tym razem uraczył nas zabawną historyjką o zgubnych skutkach żucia gumy. Nawet nie wiedziałem, że pan Steinbeck takie rzeczy pisywał. Dobre to było.

Kto tu umarł, a kto żyje? http://boredomtherapy.com/victorian-post-mortem-photography/

Na podsumowanie – nie wiem jakim kryterium doboru posługiwali się redaktorzy zbioru, ale na pewno nie było to kryterium straszności czy też zawartości grozy. Jedyne co mają wspólnego to pewną dozę niesamowitości. A jeśli chodzi o kryterium to strzelałbym, że bardziej liczyła się dostępność opowiadań związana z prawem autorskim.

Ogólnie interesująca przygoda, ale z czystym sumieniem bym nie polecał, mogę trochę z brudnym. A i tak w ogóle to niektóre opowiadania to ramotki zupełne. Niestety człowiek ma już tak wyprany mózg, że nawet nie może docenić tej odrobiny staroświeckiego dreszczyku, chociaż rozumie, że on powinien w tych opowiadaniach gdzieś być.

2 thoughts on ““Opowieści z dreszczykiem” – antologia

  1. Czytałam chyba większość opowiadań z tej antologii, ale nie do końca je pamiętam… o czym to świadczy?;)
    W Bieszczadach też już wiosna, pięknie jest.
    A zdjęcia… o wiele bardziej przerażające niż opowiadania.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook