star_trek_retro_poster

A tu taki retro plakat ze Ster Treka. Źródło: http://killashandra-ree.deviantart.com/art/Retro-Star-Trek-Poster-329143046

Pana Scalziego poznałem od bardzo dobrej strony, czyli jego Wojny Starego Człowieka  już może trochę mniej zachwycony byłem jego Brygadami duchów, ale z tego co pamiętam podobały mi się również. Nic więc dziwnego, że postanowiłem sięgnąć po Czerwone koszule zwłaszcza, że w sieci naczytałem się mnóstwo baaaardzo pozytywnych opinii o tej książce.

A oto żadna tam czerwona koszula, ale Neil Armstrong i jego X-15. Źródło: https://flic.kr/p/fq2hZ1

A oto żadna tam czerwona koszula, ale Neil Armstrong i jego X-15. Źródło: https://flic.kr/p/fq2hZ1

I może te mega pozytywne opinie trochę mnie zbytnio nakręciły, bo szczerze mówić spodziewałem się dzieła mega wyjątkowego, które po prostu rozłoży mnie na łopatki i sprawi, że lepiej zrozumiem nie tylko siebie, ale i cały Wszechświat, a jeśli tego nie doświadczę to przynajmniej się ubawię po pachy tak jak to było w Wojnie. Niestety fajerwerków specjalnych nie było.

A oto piękna Ziemia wschodząca nad Księżycem. Źródło: https://flic.kr/p/BU8g4R

A oto piękna Ziemia wschodząca nad Księżycem. Źródło: https://flic.kr/p/BU8g4R

Czerwone koszule to parodia klasycznych motywów z seriali science and fiction oraz całej klasyki science and fiction. Oczywiście najbardziej rzucającymi się w oczy nawiązaniami są te odnoszące się do Star Treka (sam tytuł to określenie wywodzące się od koloru mundurów niektórych członków załogi Enterprise). Przed ponad rokiem miałem małą przygodę z odświeżaniem sobie klasycznych odcinków Star Treka i muszę się Wam przyznać, że oglądało mi się je nadzwyczaj dobrze (te kuse spódniczki członkiń załogi oraz kostiumy najczęściej mocno obnażające piękne ciała kosmitek, ech…). Oczywiście po pewnym przymrużeniu oka i powstrzymaniu wewnętrznego głosu logiki. Jednak najbardziej w pamięci utkwiły mi sezony nie z Williamem Shatnerem jako Kirkiem, ale te z Jean-Luc Picardem (Patrick Stewart) niektóre fragmenty odcinków tkwią w mej mózgoczaszce do dzisiaj. Wracając do książki.

A tutaj bardzo ładny portret Uhury, autorstwa jadamfoxa. Źródło: http://www.deviantart.com/art/Star-Trek-TOS-portrait-series-03-Uhura-Nichols-377406199

A tutaj bardzo ładny portret Uhury, autorstwa jadamfoxa. Źródło: http://www.deviantart.com/art/Star-Trek-TOS-portrait-series-03-Uhura-Nichols-377406199

Zacznę może od tego, że książkę czytało mi się świetnie. Napisana lekkim, łatwo przyswajalnym stylem, który sprawiał, że przygody głównych bohaterów były przeze mnie pożerane jak ludzie po spotkaniu z rekinem lodowym. Humor i parodiowanie schematów z tak wielu produkcji science and fiction wyszedł Scalziemu dobrze. Co prawda nie rozbawiało mnie to do łez, ale przyjmijmy, że wiedziałem, w którym momencie autor sobie pozwala na puszczanie oka do czytelnika.

Napisałem, że nie czułem fajerwerków podczas lektury. Teraz chciałbym Wam powiedzieć, że faktycznie nie opadła mi szczęka, nie poczułem się zbytnio przejęty rozważaniami o naturze Wszechświata, alternatywnych rzeczywistościach, w których to losy ludzi zależne są do widzimisię kiepskiego scenarzysty.

Stroje z oryginalnego Star Treka były bardzo nowatorskie...

Stroje z oryginalnego Star Treka były bardzo nowatorskie…

Będzie teraz chwila szczerości – wielokrotnie myślałem sobie, a co jeśli te wszystkie historie, opowieści, które ludzie stworzyli, wymyślili, napisali, nagrali, sfilmowali mają odzwierciedlenie gdzieś tam, hen, hen, hen daleko. Zdajecie sobie sprawę jak wiele popapranych miejsc i jak wiele przerażających Wszechświatów stworzyliśmy plus dochodzi ten realny, który dla wielu ludzi jest już piekłem na ziemi. Przecież to mózg się ścina. Dlatego być może miałem zbyt duży dystans do przygód załogi Nieustraszonego i zupełnie nie „czułem” żadnej więzi emocjonalnej z bohaterami. Ta postawa na pewno zaważyła na takim, a nie innym odbiorze tej wychwalanej książki.

Naprawdę bardzo dobrze się ogląda starego Star Treka.

Naprawdę bardzo dobrze się ogląda starego Star Treka.

Doceniam zabawę i grę konwencją, która przewija się przez całą książkę, ale uważam, że to nic więcej jak tylko pusta bańka i popis umiejętności autora (dobry popis), lecz nie ma tam większej głębi i jest popkulturowa płycizna, która próbuje udawać coś więcej, a to akurat mi się średnio podoba.

Mały mash up z jednego odcinka. Źródło: http://io9.gizmodo.com/5969957/weirdest-and-sexiest-costumes-from-the-original-star-trek/

Mały mash up z jednego odcinka. Źródło: http://io9.gizmodo.com/5969957/weirdest-and-sexiest-costumes-from-the-original-star-trek/

Komunikat! Książkę czyta się świetnie i jest naprawdę dobrze napisana, ale nie przypisywałbym jej większej roli i głębi niż jest to potrzebne. To tyle w temacie. Ogólnie polecam, bo na pewno to nie będzie zmarnowany czas.

Comments (7)

  1. Odpowiedz

    „Podziwiam autora za swobodę i lekkość myśli. Facet pisze bez spiny, bez zadęcia, tworzy literaturę rozrywkową, która nie aspiruje, by być czymś więcej, ale temu, kto chce, dostarcza materiału do rozmyślań.”
    O tak pisałam rok temu mniej więcej.

    • Odpowiedz

      Agnes trafiłaś w samo sedno. Ja widocznie się trochę spiąłem :) I za bardzo chciałem coś wyciągnąć, a przecież mogłem dać się porwać tej swobodzie i lekkości myśli (w sumie trochę się dałem porwać). Za bardzo chciałem zdobyć ten materiał do rozmyślań.

      • Odpowiedz

        Wcale Ci się nie dziwię, bo na mnie też „Wojna starego człowieka” wywarła takie wrażenie, że mi skarpetki spadły. I chciałam, żeby przy tych koszulach też spadły.

  2. Odpowiedz

    Wiesz, ja nic wcześniej nie czytałem Scalziego, może też dlatego, że niewiele dobrego spodziewałem się po tej książce. Potem oczywiście chciałem przeczytać „Wojnę starego człowieka” i zarzuciłem po kilku stronach, z pewnością kiedyś wrócę, szukałem chyba czegoś podobnego, a tu poważniejsza sprawa :). Przyjąłem tę konwencję, jaką zaproponował autor w „Czerwonych koszulach” i dobrze się bawiłem, bardzo lubię parodie, także filmowe, tego typu humor, no i jednak taka zupełnie płytka ta książka nie jest, a wydaje mi się, że autor nie chciał być tutaj mędrcem, filozofem, nauczycielem, ot po prostu zabawa, ale z nutką powagi w tle. Może oczywiście komuś nie podobać się, razić mruganie okiem autora, że to takie na siłę nachalne. Trudno mi teraz trochę o tej książce pisać, bo to już ponad rok od lektury, nie to co wrażenia na gorąco, i poza tym trochę się już zmieniłem, kilka książek za mną. Fakt, że wśród najlepszych książek roku mojego prywatnego rankingu nie znalazła by się :)

    • Odpowiedz

      Ja też się dobrze bawiłem podczas lektury, ale u mnie na odbiorze zaważyć musiały moje nadmuchane oczekiwania. Dlatego ta książka choć ciekawą i świetną lekturą jest wywołała u mnie uczucie lekkiego rozczarowania.

      I na pewno tak ty piszesz ta książka wcale nie jest płytka to ja po prostu miałem swoje widzimisię i jak widać widzimisię czytelnika może bardzo zmienić odbiór książki. Dobrze piszesz, że Scalzi nie chciał być mędrcem i filozofem to ja po prostu odgórnie przypisałem mu tę rolę. Dlatego najczęściej i najlepiej mi się czyta książki o których nic wcześniej nie wiedziałem:) Niestety w dzisiejszym świecie się tak nie da.

  3. rob

    Odpowiedz

    ha ha jak to podobne myśli ludziom po głowie chodzą ,ja nawet popełniłem kiedyś jak wszystko u mnie niedokończone opowiadanie ,w którym mieszkańcy wszechświata podległego (tak to nazwałem ) orientują się że nękające ich nieszczęścia są dziełem pewnego zapijaczonego grafomana który za psie pieniądze klepie pulpowe opowiadania do groszowego magazynu a że chłop obdarzył swoich bohaterów niedorzecznie zaawansowaną technologią to wbijają do naszego wszechświata by się mu „odwdzięczyć” :-D

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.