Antologia „Inne światy”

Kilka lat temu przez polski Internet jak burza przeszły rysunki pewnego artysty. Były niczym obrazy Malczewskiego, Grottgera, ale było w nich coś niepokojącego, pewna rysa, która zaburzała proporcje malarskich mistrzów. Wyłaniały się z nich istoty, maszyny, stworzenie z innych światów, z innej rzeczywistości. Tak obce, a jednak tak dobrze wkomponowane w obraz. Te obrazy miały moc.

Hugh C. Howey „Silos”

Cześć! Witajcie w naszej bajce, gdzie nikt nie gra na fujarce, nie tańczą wkoło drzewa, ani tym bardziej żadne dzieci nie latają samolotem. A dlaczegóż to moi drodzy? Ano dlatego, że przenieśliśmy się do postapokaliptycznej bajki, w której ludzie mieszkają w wielkich, samowystarczalnych zbożowych (tu żarcik) silosach i próbują przetrwać.

Robert Silverberg „Człowiek w labiryncie”

Dzień dobry Ziemianie! Jak Wam płynie czas? Ten czwarty wymiar? Mam nadzieję, że tak jak Wy chcecie to tak Wam mija. Dzisiaj będzie o klasyce, ale takiej baaardzo klasyce. Książki Silverberga bardzo lubię. Możecie sprawdzić to Tu i TU, sporo ich też przeczytałem gdym był nastolatkiem.

Wolter „Mikromegas”

Cześć! Uwaga, uwaga moi drodzy! Postanowiłem wygrać z czasem i postanowiłem do świąt ogarnąć stosik książek do opisania na blogu. Dlatego też trzymajcie za mnie kciuki. Chodzi mi o to, żeby zrzucić brzemię i poczucie winy ciążące na mnie od dłuższego czasu, bo choć blog to dla mnie hobby i rozrywka to jednak wiąże się z nim poczucie odpowiedzialności…

Brian W. Aldiss „Cieplarnia”

Książka w towarzystwie herbaty z Afryki, kubka z Polski, podkładki z Łotwy, i moich własnych wyhodowanych papryczek piri piri. 

Dzień, dzień dobry! Powolutku, pomalutku nowy rok szkolny się rozpoczyna. Jak tam u Was z nastrojem? Pogoda póki co dopisuje i podobno kroi się całkiem ładny wrzesień. Niektórzy wieszczą, że taki ładny jak w 1939 i jednocześnie puszczają oczko, że niby coś się kroi. Ja tam nic nie wiem, ale…

Janusz Zajdel „Wyższe racje”

Lajfstajl moi drodzy. Zegarek z Chin (podróże w czasie), pendrive pewnie robiony w Chinach, ale dostałem go w Kato, książka z Polski, lampeczka na USB z Chin, szklanka ze Szkocji, woda z miętą z Polski, podkładka z Łotwy, rolka filmu z Niemiec.

Dobry wieczór! Nadrabiam, nadrabiam, ale się też nie narabiam, albowiem ciężko jest moi drodzy, bardzo ciężko wygospodarować trochę czasu na skrobanie literek
w cyfrowej rzeczywistości. Chociaż może po tym weekendzie znów znajdę trochę więcej wolnej chwili.

Jacek Sawaszkiewicz „Stan zagrożenia”

Wracam do zdjęć lajfstajlowych. Na zdjęciu (efekt atomic w pixlr.com) książka z Polski, zegarek z Chin, podstawka z Danii, kubek z Tarnowa, herbata z Chin. Niestety nie miałem nic „atomowego” w mieszkaniu – takie czasy cóż zrobisz.

Ahoj! Czołem, pół litra za stołem, drugie pół pod stołem. Staram się te moje zaległości w pisaniu o książkach nadrabiać i w dzisiejszym odcinku będzie o moim absolutnym odkryciu (co dla znawców polskiej fantastyki naukowej wcale odkryciem nie jest, i brak znajomości tego pisarza może być dla nich obrazą, ale niestety tak jest w moim przypadku – to moja pierwsza książka Sawaszkiewicza).

Joanna Łańcucka „Stara Słaboniowa i spiekładuchy”

Słaboniowej lajf stajl. Nie chciało mi się szukać żadnych ziół. Dlatego macie – korkociąg z Polski, orzechy z Polski, papryczka z własnej hodowli balkonowej, książka jak najbardziej z Polski, kubek z Poznania, podkładka z Danii, woda z cytryna – pół na pół, woda z Krakowa, cytryna z Biedronki.

Dzień dobry, kogo witam, kogo goszczę (pamiętacie to powitanie z pewnego programu?). Dzisiaj będzie o książce z polecenia (dzięki Kasiu!), która okazała się strzałem
w dziesiątkę.

„Opowieści z dreszczykiem” – antologia

Delikatnie mrocznie. Książka po polsku, korkociąg, otwieracz i scyzoryk z Chin, papryczka z Polski (moja własna mieszkaniowa hodowla), kubek z Tarnowa, podkładka nie pamiętam skąd, herbata z Indii, a w herbacie odbijam się ja – chłop małorolny z mazowieckich pól, któren przypadkiem mieszkańcem Krakowa został.

Dobry wieczór. Jak tam moi drodzy przyszła do Was wiosna? Bo w Krakowie w święta jej nie było, a teraz pięknie jest. I nawet ta zmiana czasu i dłuższe dzionki na mnie działają jakoś tak pobudzająco.

Harry Harrison „Rebelia w czasie”

Może taka kompozycja trochę blogowo stajlowa :) Kawa z Etiopii, książka i kubek z Polski, myszka i klawiatura z Chin, podkładka pod kubek z Ukrainy :)

Dobry wieczór! Dzisiaj będzie krótko, bo i o krótkiej książce. Krótkiej jeśli chodzi o czas jaki jest potrzebny do jej przeczytania, bo objętościowo to nawet dość gruba jest.