Systematyczność…

To zdecydowanie nie moje drugie imię :D No ale cóż zrobić, muszę się jakoś ogarnąć. Pierwszy tydzień w pracy po powrocie z Monachium minął całkiem spoko – wiadomo pytania: Jak było? i tak dalej i tak dalej. Na początku chciałem ściemniać, że było do dupy i żeby nikogo innego nie wysyłali następnym razem bo ja

Jak mogłem to przegapić!

Nie wiem dlaczego ale w jakiś sposób umknęło mi, że zacząłem pisać bloga rok temu! Dobra okazja do podsumowania mojej rocznej działalności. A więc zacznijmy: Za pozytywną uważam moją pracę jako bibliotekarza niestety za minus uważam moje zarobki :( ale w tym przypadku nie jestem chyba wyjątkiem i narzekać nie zamierzam (choć bardzo tego pragnę).

Powrót do Krakowa…

Wychodząc na przeciw życzeniom czytelnika tegoż bloga (WOW!) coś tam skrobnę! I stało się – te 3 tygodnie minęły jak z bicza strzelił i już jestem w domu! Ten czas był naprawdę fantastyczny – poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi z całego świata! I polubiłem Monachium – to wspaniałe miasto. Może trochę suchych faktów o Monachium –

Bibliotekarz na wojażach…

Bo czasami bywa tak, że i nawet ślepej kurze się trafi ziarno. Stało się tak w moim przypadku. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności trafiła mi się gratka wyjazdu na kurs nauki języka niemieckiego. Kurs trwający cztery tygodnie i odbywający się w Monachium. Tak się składa, że przebywam w tym mieście już drugi tydzień. (Jakoś tak wcześniej

Zbigniew Nienacki „Raz w roku w Skiroławkach”

Coś nie mogę znaleźć weny do pisania. Będzie o książce, którą przeczytałem nastolatkiem będąc. Autora wszyscy pewnie kojarzą jako twórcę powieści przygodowych dla młodzieży. Jest to jeden chyba z najbardziej rozpoznawalnych cyklów ever (heh alem zarzucił angielszczyzną). Mowa oczywiście o Panu Samochodziku. Autor jednak pisał również powieści dla dorosłych i taką jest niżej wymieniona. No

Święta i po świętach i po sylwestrze.

Święta jak to święta były, minęły nawet bardzo sympatycznie, sylwester był baaardzo huczny. Dopiero teraz doszedłem do jako takiej formy :) Wiktor Jerofiejew Encyklopedia duszy rosyjskiej Nie znam Rosji, nigdy tam nie byłem. Rosję znam z książek, filmów dokumentalnych, z lekcji historii. Rosjanina poznałem jednego w akademiku – pamiętam, że pasował idealnie do stereotypu –

Śmierć książek…

Przeczytałem sobie dosłownie przed chwilą, jakiś artykulik na gazetowym technonews, o tym jak to szef Amazon.com wieszczy śmierć książek bo już minął ich czas. Rozumiem zachwyt nowymi technologiami, sam nawet może zakupię sobie jakiś ten czytnik do e-booków (jak tylko będzie to jeszcze bardziej wygodne niż teraz). Boss amazon mówi, że książki przetrwały ponad 500

Powrót zza grobu… vol. 7

No i powróciłem po bardzo ale to bardzo hucznej Wigilii w gronie przyjaciół. W poniedziałek w pracy byłem jak to pani M. ujęła słowami Herberta: „ściskany niewidzialnymi kleszczami miażdżony innym czasem” –  to z wiersza „Pan Cogito obserwuje zmarłego przyjaciela”. Musiałem wyglądać naprawdę marnie. Ale to już minęło. Dziś był ostatni dzionek w pracy. I

Prezent na gwiazdkę…

Nic nie dostałem na Mikołaja :( zupełnie nie wiem czemu, przecież byłem grzeczny – w tym roku udało mi się przeprowadzić staruszkę na drugą stronę jezdni! Proszę mi szczerze powiedzieć komu tak naprawdę się to zdarzyło? Musiałem więc sam sobie zafundować prezent. I dzisiaj przyszła… Chciałem ją mieć już gdzieś tak od 3 klasy liceum

Kabarety nieroby :)

Pewnie w związku z tymi moimi zaciśniętymi szczękami podjąłem działania mające na celu rozluźnienie żuchwy i ćwiczenia mięśni twarzowych. Wybrałem się wczoraj na występ kabaretu HRABI zatytułowany „Piania i jęki, kabaretu Hrabi piosenki”. Kabaret znam, lubię i podoba mi się bardzo. Byłem, jestem i będę również absolutnym wielbicielem kabaretu POTEM, gdzie występowali Darek Kamys oraz