Siegrfried Lenz „Za burtą”

Lajfstajl – książka z Niemiec, kubek z Chin, herbata z RPA podkładka z Łotwy, breloczek z Gdyni.

Dzień dobry moi Drodzy Czytelnicy! Jak tam mijają Wam wakacje? Lato roku 2018? Mam nadzieję, że jak najlepiej. Ja chciałem Wam napisać o książce, którą przeczytałem już daaawno temu, ale dopiero teraz znajduję chwilkę, aby Wam o trochę opowiedzieć.

„Uskok w czasie: antologia opowiadań fantastycznonaukowych pisarzy rumuńskich”

Lajftajsl, książka polska, z tekstami rumuńskimi, filiżanka z Poznania, kawa z Etiopii, mleko z polskiej krowy, cukier z Kuby, kapselek z polskiego piwa, a gadżet reklamowy z Krakowa, choć pewnie w Chinach robiony.

Hejo, hejo. Mam taki cug, że jadę z tymi książkami z Wydawnictwa Poznańskiego (seria ze Słoneczkiem). Dlatego dzisiaj kolejna, baaaardzo interesująco się zapowiadająca antologia. Wcześniej pisałem o antologii pisarzy z krajów demokracji ludowej (możecie przeczytać o tym TUTAJ), a teraz będzie tylko i wyłącznie o rumuńskich pisarzach.

Biblioteka Raczyńskich i ich klip „Miłość za regałem” – czyli disco polo w Bibliotece

Ot takie tam książkowe.

Dzień dobry. Od kilku dni (dokładniej od 9 czerwca) na fanpage’u Biblioteki Raczyńskich gości nagranie piosenki, której melodia pochodzi z baaaaardzo znanego kawałka niejakiego Sławomira „Miłość w Zakopanem”. Przeróbka funkcjonuje pod nazwą „Miłość za regałem” i wzbudza naprawdę ogromne emocje!

Tutaj macie rzeczone wideo:

W momencie, w którym to piszę filmik na Youtube ma kilka tysięcy wyświetleń, natomiast post na fanpage’u Biblioteki ponad 160 komentarzy, ponad 60 udostępnień i ponad 47 tysięcy wyświetleń. To sporo.

Janusz Zajdel „Wyższe racje”

Lajfstajl moi drodzy. Zegarek z Chin (podróże w czasie), pendrive pewnie robiony w Chinach, ale dostałem go w Kato, książka z Polski, lampeczka na USB z Chin, szklanka ze Szkocji, woda z miętą z Polski, podkładka z Łotwy, rolka filmu z Niemiec.

Dobry wieczór! Nadrabiam, nadrabiam, ale się też nie narabiam, albowiem ciężko jest moi drodzy, bardzo ciężko wygospodarować trochę czasu na skrobanie literek
w cyfrowej rzeczywistości. Chociaż może po tym weekendzie znów znajdę trochę więcej wolnej chwili.

Filip Springer „Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni”

Lajfstajl w pełni. Książka na wskroś polska, młotek z Rosji, pióro z Chin, wkręty z Chin, podkładka z Łotwy, kubek z Polski, a kawa zbożowa jak najbardziej z Polski.

Heloł, heloł moi drodzy. Jak tam Wam życie płynie? W tej Polsce pięknej, acz czasem brzydkiej, w tej Polsce, w której przez uszanowanie do przestrzeni zakazane jest brzydkich rzeczy stawianie (oczywiście ironia, bo brzydkich rzeczy w Polsce mnóstwo jest).

Romain Rolland „Colas Breugnon : żyje jeszcze poczciwy człowiek”

I lajfstajlowe zdjęcie. Kieliszek z Polski, wino z Niemiec (nadpite – jest takie słowo), (choć książka francuska), cebula (nadgryziona)- z polskiej ziemi, ser (nadgryziony) też z polskich krówek, korkociąg z Polski.

Bonjour, chers lecteurs! Dzisiaj będzie o książce poleconej i to tak poleconej, że okazała się strzałem w dziesiątkę, a później jeszcze ten strzał (czy też ta strzała) została przepołowiona przez kolejną. Dziękuję Evie Scribie za podrzucenie lektury, wszak ona zna się na książkach jak mało kto, skoro jest Młodą Bibliotekarką :)

Jacek Sawaszkiewicz „Stan zagrożenia”

Wracam do zdjęć lajfstajlowych. Na zdjęciu (efekt atomic w pixlr.com) książka z Polski, zegarek z Chin, podstawka z Danii, kubek z Tarnowa, herbata z Chin. Niestety nie miałem nic „atomowego” w mieszkaniu – takie czasy cóż zrobisz.

Ahoj! Czołem, pół litra za stołem, drugie pół pod stołem. Staram się te moje zaległości w pisaniu o książkach nadrabiać i w dzisiejszym odcinku będzie o moim absolutnym odkryciu (co dla znawców polskiej fantastyki naukowej wcale odkryciem nie jest, i brak znajomości tego pisarza może być dla nich obrazą, ale niestety tak jest w moim przypadku – to moja pierwsza książka Sawaszkiewicza).

Orson Scott Card „Gra Endera”

Znów nie ma zdjęcia lajstajlowego. A we wpisie możecie podziwiać gify z jednego z najfajniejszych filmów o walce z robalami czyli „Żołnierzy kosmosu” Źródło: https://flic.kr/p/279ucih

Czołem moje drogie Czytelniczki i Czytelnicy – dzisiaj będzie o drugiej książce
z Będzina. O pierwszej możecie przeczytać TUTAJ, a dzisiaj na warsztat pójdzie klasyk. Klasyk literatury science and fiction. Książka, która dla wielu (również dla mnie) była jednym z objawień lat młodzieńczych, gdy w czasach niemalże niewinnych brałem z półki w mojej bibliotece wszystko jak leci. I gdy cudem jakimś (wcale nie takim cudem – skoro brałem jak leci to wcześniej czy później bym na nią trafił, ale zawsze to lepiej brzmi) trafiłem na tę książkę to okazała się ona bramą do bardziej świadomego eksplorowania przebogatego świata science and fiction.

Walter Jon Williams „Okablowani”

Niestety nie zdążyłem lub zapomniałem zrobić zdjęcia lajfstajlowego. Macie ziemię widzianą z przez teleskop Hubble’a

Dzień dobry! Jak tam po majówce? Doszliście do siebie? Pamiętacie w ogóle, że było coś takiego? Ja miałem ciężko, ale majówkę miałem bardzo udaną. Dlatego też wracam do pisania o książkach przeczytanych, bo okazuje się, że zaległości do nadrobienia mam coraz większe, a nie mniejsze. Nie wiem jak to się dzieje.