Brian W. Aldiss „Wiosna Helikonii”

Dzień dobry, dzień dobry! Jak tam jutrzenka majowej swobody? U Was pięknie i ciepło? Czy raczej tylko ciepło? Czy raczej może leje? U mnie w Krakowie od kilku dni deszcz pada non stop padało. Nie jest za ciekawie. Dziś Wam opowiem o pewnym monumentalnym dziele pisarza, z którym nie do końca mi po drodze, a który wszak twórcą jest płodnym i jego wyobraźnia granic nie zna.

Harry Harrison „Krok od Ziemi”

Kolejny klasyk literatury science and fiction, od autora którego bardzo lubię i na którym z reguły się nie zawodzę. O czym możecie się przekonać Tutaj i Tutaj, a może tutaj. Harrison w mej świadomości czytelniczej istnieje od dawna. Już za szczenięcia przeczytałem chyba wszystkie Stalowe szczury, które były dostępne w miejskiej bibliotece, bo w szkolnej to raczej takich rzeczy człowiek nie uświadczył.