Robert E. Howard „Conan: Godzina Smoka”

Conan The Lajfstajlmen, książka z Ameryki, nóż z Polski, podkładka z Ukrainy, szklaneczka ze Szkocji, wódka z Polski.

Hej, hej. A teraz o krótkiej książeczce, którą ot tak sobie przeczytałem w ramach chwili relaksu, bo akurat miałem ją na półce.

Joanna Łańcucka „Stara Słaboniowa i spiekładuchy”

Słaboniowej lajf stajl. Nie chciało mi się szukać żadnych ziół. Dlatego macie – korkociąg z Polski, orzechy z Polski, papryczka z własnej hodowli balkonowej, książka jak najbardziej z Polski, kubek z Poznania, podkładka z Danii, woda z cytryna – pół na pół, woda z Krakowa, cytryna z Biedronki.

Dzień dobry, kogo witam, kogo goszczę (pamiętacie to powitanie z pewnego programu?). Dzisiaj będzie o książce z polecenia (dzięki Kasiu!), która okazała się strzałem
w dziesiątkę.

Richard Morgan „Modyfikowany węgiel”

Nożyczki do pazurów kotów pewnie z Chin (nieużywane), książka po polsku, oryginalnie z UK,. korkociąg z Polski, taśma z Chin, podkładka z Poznania, kubek z Krakowa, herbata z Indii.

Ahoj, ahoj! Dziś będzie o książce, którą przeczytałem byłem, tylko dlatego, że Netfliks wypuścił serial będący luźną (podobnież) adaptacją tej powieści.

Stanisław Pagaczewski „Gąbka i latające talerze”

Wszystkie książki robiłem jednego dnia stąd powtarzalność elementów (widać moje wrodzone lenistwo). Książka z Polski, korkociąg z Polski, pióro chyba z Chin, rower z Anglii, podkładka z Poznania, kubek z Poznania, herbata z Chin

Dzień dobry! Trzecia odsłona przygód najlepszej ekipy z krakowskiego blokowiska grodziska. Tym razem autor popuścił wodze fantazji i mamy podróże w czasie
i przestrzeni!

Stanisław Pagaczewski „Porwanie Baltazara Gąbki”

Tradycyjnie: książka z Polski, rower z Anglii, aparat z Niemiec, podkładka z Poznania, druga podkładka chyba z Warszawy, kubek z Wydawnictwa Poznańskiego, herbata z Chin.

Hejo, hejo. Teraz będzie o moim wstydliwym sekrecie. Brdzo wstydliwym i bardzo sekrecie, Także dzielę się z Wami czymś intymnym.

„Opowieści z dreszczykiem” – antologia

Delikatnie mrocznie. Książka po polsku, korkociąg, otwieracz i scyzoryk z Chin, papryczka z Polski (moja własna mieszkaniowa hodowla), kubek z Tarnowa, podkładka nie pamiętam skąd, herbata z Indii, a w herbacie odbijam się ja – chłop małorolny z mazowieckich pól, któren przypadkiem mieszkańcem Krakowa został.

Dobry wieczór. Jak tam moi drodzy przyszła do Was wiosna? Bo w Krakowie w święta jej nie było, a teraz pięknie jest. I nawet ta zmiana czasu i dłuższe dzionki na mnie działają jakoś tak pobudzająco.